Pragnę Cię stale, lecz nie tak bardzo.
Marzę o Tobie, lecz nie tak bardzo.
Dobrze mi z Tobą, lecz coraz częściej myślę, że
Kocham i nie kocham Cię.
Ewa Bem
Czasem nawet bezsensowne piosenki mają w sobie trochę życiowej prawdy.
Don't they?
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wyczytane. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wyczytane. Pokaż wszystkie posty
sobota, października 22, 2011
czwartek, lipca 28, 2011
Podobno
Podobno każdy ma swoją ulubioną bajkę.
Moja ulubiona była o tym, że mnie kochasz.
It's not just funny, but also true!
Moja ulubiona była o tym, że mnie kochasz.
It's not just funny, but also true!
środa, stycznia 19, 2011
niedziela, listopada 21, 2010
Kocham Joannę Szczepkowską
Za jej cięty język, trafne uwagi, bezbłędne wytykanie palcem tego, co powinno być wytknięte. Co tydzień z niecierpliwością czekam na jej felieton w "WO", a gdy zamiast jej pojawia się czyjś inny - odczuwam zaburzenie mojego harmonogramu leniwej soboty.
Niemal za każdym razem po przeczytaniu jej tekstu kiwam potakująco głową, bo w stu procentach zgadzam się z tym, co pisze. Jakby siedziała w mojej duszy i przelewała jej zawartość na swoje felietony, czego jak tak świetnie nie potrafię.
Felieton z 20 listopada, zatytułowany "Lokator marzeń" dotknął mnie tak bardzo, że musiałam coś z tym zrobić. W zasadzie ostatnio czego tylko się nie dotknę znajduję smutne odniesienie do mojej rzeczywistości, wobec czego odnoszę wrażenie jakoby wszyscy na świecie pisali o tym co w mojej trawie piszczy. Świadczy to o mojej pospolitości? Czy może już raczej o pewnej obsesji szukania siebie wszędzie, gdzie nie spojrzę? Nieważne.
Tekst Szczepkowskiej dotknął mnie do żywego. Widzę tam siebie, widzę jego, widzę masę młodych ludzi, żyjących w ten sposób. Żyjących marzeniem, wyobrażeniem, snem, wizją czegoś nieosiągalnego. Zamiast sięgać po to, co możemy zdobyć, co jest możliwe do osiągnięcia, wymyślamy miliony spraw i rzeczy, których nie możemy mieć. Fantazjujemy, przebywamy w świecie nierzeczywistym, bo z tym rzeczywistym nie chcemy się stykać.
"Niestety, bardzo, bardzo wspomagająca w takim "wymarzonym" życiu jest kultura SMS-ów. Czeka się przecież na dźwięk wiadomości znacznie częściej niż na człowieka, który, skoro ma czas wysyłać co minutę kilka zdań, to równie dobrze mógłby się spotkać."
Ale nie chce się spotkać. Nie chce żyć tym, co jest realne, zwykłe, błahe, prawdziwe. Woli żyć złudzeniami, jakie dają nam fantazje i wyobrażenia. Wysłanie kilku SMS-ów nic nie kosztuje, zajmuje nam kilka sekund życia, nie wymaga zaangażowania uczuciowego, tylko kawałka wyobraźni, fantazji, polotu pisarskiego. Nie wymaga stawania twarzą w twarz z problemami, jakie stawia przed nami życie, bo w SMS-ach pisze się zwykle rzeczy miłe, flirtujące, zaczepne. To taki miły break od życia. Ale ten break często przedłuża się i ciągnie w nieskończoność. Człowiek żyje tymi chwilami, a samo życie jest dla niego tylko przerwą.
Fantazje są o wiele piękniejsze niż życie prawdziwe, nie mogę się nie zgodzić. Ale kiedyś będą musiały się skończyć, nadejdzie czas zderzenia się z twardą ścianą rzeczywistości, której nie da się pokonać pisząc SMS-a.
Mój nadszedł już dawno.
Niemal za każdym razem po przeczytaniu jej tekstu kiwam potakująco głową, bo w stu procentach zgadzam się z tym, co pisze. Jakby siedziała w mojej duszy i przelewała jej zawartość na swoje felietony, czego jak tak świetnie nie potrafię.
Felieton z 20 listopada, zatytułowany "Lokator marzeń" dotknął mnie tak bardzo, że musiałam coś z tym zrobić. W zasadzie ostatnio czego tylko się nie dotknę znajduję smutne odniesienie do mojej rzeczywistości, wobec czego odnoszę wrażenie jakoby wszyscy na świecie pisali o tym co w mojej trawie piszczy. Świadczy to o mojej pospolitości? Czy może już raczej o pewnej obsesji szukania siebie wszędzie, gdzie nie spojrzę? Nieważne.
Tekst Szczepkowskiej dotknął mnie do żywego. Widzę tam siebie, widzę jego, widzę masę młodych ludzi, żyjących w ten sposób. Żyjących marzeniem, wyobrażeniem, snem, wizją czegoś nieosiągalnego. Zamiast sięgać po to, co możemy zdobyć, co jest możliwe do osiągnięcia, wymyślamy miliony spraw i rzeczy, których nie możemy mieć. Fantazjujemy, przebywamy w świecie nierzeczywistym, bo z tym rzeczywistym nie chcemy się stykać.
"Niestety, bardzo, bardzo wspomagająca w takim "wymarzonym" życiu jest kultura SMS-ów. Czeka się przecież na dźwięk wiadomości znacznie częściej niż na człowieka, który, skoro ma czas wysyłać co minutę kilka zdań, to równie dobrze mógłby się spotkać."
Ale nie chce się spotkać. Nie chce żyć tym, co jest realne, zwykłe, błahe, prawdziwe. Woli żyć złudzeniami, jakie dają nam fantazje i wyobrażenia. Wysłanie kilku SMS-ów nic nie kosztuje, zajmuje nam kilka sekund życia, nie wymaga zaangażowania uczuciowego, tylko kawałka wyobraźni, fantazji, polotu pisarskiego. Nie wymaga stawania twarzą w twarz z problemami, jakie stawia przed nami życie, bo w SMS-ach pisze się zwykle rzeczy miłe, flirtujące, zaczepne. To taki miły break od życia. Ale ten break często przedłuża się i ciągnie w nieskończoność. Człowiek żyje tymi chwilami, a samo życie jest dla niego tylko przerwą.
Fantazje są o wiele piękniejsze niż życie prawdziwe, nie mogę się nie zgodzić. Ale kiedyś będą musiały się skończyć, nadejdzie czas zderzenia się z twardą ścianą rzeczywistości, której nie da się pokonać pisząc SMS-a.
Mój nadszedł już dawno.
Kategorie:
przemyślenia własne,
wyczytane,
życie codzienne
poniedziałek, sierpnia 16, 2010
I'm selfish, impatient and a little insecure. I make mistakes, I am out of control and at times hard to handle. But if you can't handle me with my worsts, then you sure as hell don't deserve me at my Best.
~Marilyn Monroe
~Marilyn Monroe
Kategorie:
przemyślenia własne,
wyczytane
czwartek, maja 27, 2010
Zapamiętaj i Zastosuj na Zawsze
Z czego wynika szczęście w związku?
"Z tego, że [partnerzy] cenią swoją niezależność, dają sobie dużo wolności. (...) Dostrzegają swoją wzajemną wyjątkowość. Potrafią bez lęku powiedzieć do siebie:
Kompromis przeważnie jest zgniły,"Wysokie Obcasy", nr 19 (572)
Chcę.
"Z tego, że [partnerzy] cenią swoją niezależność, dają sobie dużo wolności. (...) Dostrzegają swoją wzajemną wyjątkowość. Potrafią bez lęku powiedzieć do siebie:
Chcę z Tobą być, chociaż wcale nie jesteś mi potrzebny, aby żyć. Będzie mi ciężko, przykro, ale dam sobie radę, gdyby Twoje uczucia się skończyły.
Kompromis przeważnie jest zgniły,"Wysokie Obcasy", nr 19 (572)
Chcę.
Subskrybuj:
Posty (Atom)