Dzień z życia jeleni.
Słychać nieznośnie ckliwą muzyczkę, kurtyna idzie w górę i widzimy drzewa w pełnej krasie letniego popołudnia. Jelonek tańczy i od niechcenia skubie sobie listki. Stąpając leniwie, wędruje pośród delikatnego listowia.
Wkrótce zaczyna kaszleć i pada martwy.
Kurtyna!
I jak tu nie kochać Woody'ego Allena, który takimi tekstami potrafi rozłożyć mnie na łopatki za każdym razem? Kiedy dopada mnie zły humor i bezsens istnienia sięgam po losowe strony ze zbioru jego tekstów pt. "Obrona szaleństwa" i nie ma siły, jego humor bawi mnie ciągle tak samo.
Ma 100% skuteczności w walce z depresją.
Polecam ;)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą books. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą books. Pokaż wszystkie posty
środa, marca 23, 2011
poniedziałek, września 21, 2009
His name is Allen. Woody Allen.
Jakiś czas temu mama przytargała z biblioteki naręcze książek, z których upatrzyłam sobie coś ciekawego. Za bardzo nie znam twórczości Allena, ale wiem, że facet jest nieźle pokręcony i że może zapowiadać się ciekawie. Już sam krótki opis z tyłu książki zachęcił mnie do jej przeczytania, potem było już tylko lepiej. I tak w ciągu jednego dnia pochłonęłam "Czystą anarchię" i czuję, że jest to jedna z moich ulubionych książek.
To zbiór krótkich opowiadań przepełnionych absurdem, humorem i groteską. Allen pokazuje nam świat wokół, i nas samych, nasze cechy, głupie zachowania, pogoń za nie wiadomo czym w tym świecie.
Książka przezabawna, przeprawdziwa, czasem nawet smutna (zważywszy na to, że człowiek odkrywa w niej prawdę o samym sobie), a przede wszystkim pełna absurdu.
Wszystkim, którzy rozumieją Monty Pythona polecam gorąco. Reszta niech idzie dalej czytać swoje Bravo Girl.
;)
To zbiór krótkich opowiadań przepełnionych absurdem, humorem i groteską. Allen pokazuje nam świat wokół, i nas samych, nasze cechy, głupie zachowania, pogoń za nie wiadomo czym w tym świecie.
Książka przezabawna, przeprawdziwa, czasem nawet smutna (zważywszy na to, że człowiek odkrywa w niej prawdę o samym sobie), a przede wszystkim pełna absurdu.
Wszystkim, którzy rozumieją Monty Pythona polecam gorąco. Reszta niech idzie dalej czytać swoje Bravo Girl.
;)
środa, lutego 04, 2009
A po sesji...czas na relaks
Dziś ostatni egzamin w sesji i nareszcie koniec. Muszę przyznać, że jestem cholernie zmęczona, spięta i boli mnie każdy mięsień mojego ciała. Ale nic to, mam teraz tydzień wolnego, to sobie odbiję. W nagrodę i na osłodę wypożyczyłam dziś sobie trzy książki Pratchetta, z czego dwie już pochłonęłam jak świeże bułeczki. Przyznaję się bez bicia, że uwielbiam czytać książki, a spędzanie dni i wieczorów z lekturą w jednej i dobrą herbatą w drugiej ręce sprawia mi wiele przyjemności i jest dla mnie czasem relaksu i prawdziwego odpoczynku. Lubię też posiadać książki na własność, by móc sięgać po nie wtedy, kiedy mam na to ochotę, wracać do ulubionych scen i fragmentów. Dlatego tak bardzo ubolewam nad cenami książek w Empikach, bo nie są one raczej przyjazne czytelnikowi. O ile potrafiłam zrezygnować z kupowania oryginalnych płyt z muzyką, tak, mimo wszystko, nie wyobrażam sobie zrezygnowania z kupowania książek. To taki mój prywatny fetysz ;)
Subskrybuj:
Posty (Atom)