<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-4050774812376236903</id><updated>2012-02-24T10:20:43.541+01:00</updated><category term='kobiety'/><category term='muzyka'/><category term='kuchennie'/><category term='books'/><category term='Wydarzenia'/><category term='Filmy'/><category term='życie codzienne'/><category term='wyczytane'/><category term='miejsca'/><category term='przemyślenia własne'/><category term='games'/><category term='początki bywają trudne'/><category term='school'/><category term='różne'/><title type='text'>Ko-nini-chiwa!</title><subtitle type='html'></subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://noname-nn.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><link rel='next' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default?start-index=101&amp;max-results=100'/><author><name>Nini</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04753764221336739833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>182</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4050774812376236903.post-6139185521695223433</id><published>2012-02-24T10:20:00.002+01:00</published><updated>2012-02-24T10:20:43.547+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='życie codzienne'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przemyślenia własne'/><title type='text'>Let's have a war, so we can go and die</title><content type='html'>Jestem zła. Jestem wściekła. Jestem smutna. Jestem bezsilna.&lt;br /&gt;Przelewa się we mnie taka fala negatywnych emocji, że czuję, że już dłużej nie mogę.&lt;br /&gt;Moje życie utknęło w martwym punkcie i to w każdym z możliwych aspektów. Na dzień dzisiejszy, gdyby ktoś spytał mnie czy jestem szczęśliwa to zgodnie z prawdą powiedziałabym, że nie. Więc dlaczego nic z tym nie zrobię? Nie wiem. Może jestem organicznie nieprzystosowana do życia i nie potrafię podejmować dobrych decyzji?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Szlag mnie trafia, trzęsą mi się ręce, łzy napływają do oczu. Miało być tak pięknie, tak szczęśliwie, tak cudownie. Wszyscy zawsze stawiali na mnie, że to właśnie mi uda się bezproblemowo osiągnąć wszystko, o czym tylko zapragnę, że czeka na mnie świetna kariera, miłość życia, przygody, tytuły naukowe, osiągnięcia. Ale jak widać moi Nostradamusi nie mieli racji. Zamiast tego jestem bez pracy, bez szkoły, bez perspektyw, bez ciekawego życia, a moja wielka miłość pierdoli mnie równo i interesuje się tylko sobą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie umiem znaleźć w sobie ani jednej pozytywnej myśli, by się pocieszyć, nie widzę żadnego światełka w tunelu, za którym mogłabym podążać, czuję się jak roślina, jak cholerny polny chwast, który &lt;b&gt;jest, bo jest&lt;/b&gt;.&lt;br /&gt;Moje życie ostatnio to sinusoida, waha się od stanów bezmózgiej euforii do momentów wielkiej depresji(o zresztą widać po tym, co tu piszę) i zastanawiam się, czy nie jestem przypadkiem chora na chorobę dwubiegunową, bo zaczynam zauważać znaczne podobieństwo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Błagam o strzał między oczy.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4050774812376236903-6139185521695223433?l=noname-nn.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://noname-nn.blogspot.com/feeds/6139185521695223433/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2012/02/lets-have-war-so-we-can-go-and-die.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/6139185521695223433'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/6139185521695223433'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2012/02/lets-have-war-so-we-can-go-and-die.html' title='Let&apos;s have a war, so we can go and die'/><author><name>Nini</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04753764221336739833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4050774812376236903.post-2515080546220255423</id><published>2012-01-13T13:02:00.001+01:00</published><updated>2012-01-13T13:02:41.488+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='życie codzienne'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przemyślenia własne'/><title type='text'>I know what you did last Friday 13th...</title><content type='html'>Kolejny piątek trzynastego w moim życiu. Nic spektakularnego jak na razie. Nikt mnie nie zabił, nie spadłam z drabiny, nie wdepnęłam w nic paskudnego, nie złamałam nogi. Jedynie w ramach zaskoczenia pada sobie śnieg (Tak, wiem, jest styczeń!). Piątek trzynastego jest jak każdy piątek, a mimo to zawsze jakoś myślę o nim cieplej. Ja wiem, że Ty wiesz, że wiemy oboje, że chodzi o Ciebie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Od tamtej pory wiele zmieniło się w moim życiu i we mnie. Czy na dobre? Czy na złe? Trudno mi teraz znaleźć na to odpowiedź, gdy siedzę w tej sytuacji zagrzebana aż po uszy. Może za, dajmy na to, 50 lat będę w stanie spojrzeć na ten czas i jakoś obiektywniej go ocenić, ale na razie jest to niemożliwe. W każdym razie, piątek trzynastego namieszał w moim życiu, bez niego nie byłabym dziś tym, kim jestem. Może nie jestem z tego w stu procentach zadowolona, bo życie nie układa mi się jak księżniczce w disneyowskiej bajce, ale do cholery, nie jest źle.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chyba, że to właśnie taka powolna klątwa piątku trzynastego... Namieszać we łbie, sprawić, że zatraci realne postrzeganie rzeczywistości, swoją osobowość, zacznie wariować i w końcu wyląduje w zakładzie dla obłąkanych? A wszystko to pięknie rozłożone w czasie, żeby nikt nie spostrzegł jak jad powoli sączy się do organizmu i w ciągu lat zamienia go w śliniącego się, tłukącego łbem o ścianę zombie?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Who knows?&lt;/i&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4050774812376236903-2515080546220255423?l=noname-nn.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://noname-nn.blogspot.com/feeds/2515080546220255423/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2012/01/i-know-what-you-did-last-friday-13th.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/2515080546220255423'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/2515080546220255423'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2012/01/i-know-what-you-did-last-friday-13th.html' title='I know what you did last Friday 13th...'/><author><name>Nini</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04753764221336739833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4050774812376236903.post-9114844280258343812</id><published>2012-01-02T15:57:00.001+01:00</published><updated>2012-01-02T15:57:30.177+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='życie codzienne'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wydarzenia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przemyślenia własne'/><title type='text'>Z nowym rokiem świeżym krokiem</title><content type='html'>Święta minęły mnie, nie zatrzymały się na światłach i popędziły dalej na czerwonym. Magia świąt wybrała w tym roku ciepłe kraje, omijając mnie i mój dom, śnieg obraził się na nas i w tym roku nie spadł wcale. Ale to nic. Było dobre jedzenie, choinka, fajne prezenty, luz, blues i śniadanie w piżamach. Może być.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sylwester też na luzie, w małym gronie, przy kominku, dobrym jedzeniu i muzyce. Nie mam parcia na sylwestrowe bale w krynolinach, przy wiedeńskim walcu i w diademie na głowie, więc to było to, czego oczekiwałam. W końcu sylwester to jeszcze jeden dzień w roku, nie ma się co spuszczać ;) Przyjdzie kiedyś czas na bale.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nowy Rok zaczął się rodzinnie, śmiesznie, na luzie, w gorących dyskusjach, podczas dojadania sylwestrowego jedzenia. Przyjemnie. Ale mam w sobie jakąś pustkę. Było fajnie, i tyle.&lt;br /&gt;Noworoczną listę zrobiłam (co rzadko czynię) bez większego zapędu do realizacji kolejnych punktów. Uda się? Zajebiście! Nie? Trudno. Wiem, że z takim podejściem to ciężko coś zrealizować, ale tak już jest. Nie wmawiam sobie, że ten rok będzie niesamowity, wyjątkowy, inny od poprzedniego, kosmiczny. Sam z siebie taki nie będzie. Jak będę chciała to taki się stanie, sam z siebie nigdy.&lt;br /&gt;No chyba, że w końcu pierdolnie w nas asteroida lub Ziemia rozstąpi się, pochłaniając nas w ogniach piekielnych to wtedy można powiedzieć - No, rok na miarę filmów Spielberga. Z pierdolnięciem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ogólnie wpis jest bez polotu, bez ładu i składu, ale chyba dlatego, że właśnie sama się tak czuję. Potrzebuję kopa, speeda, tęczy i spadających z nieba jednorożców, żeby wyrwać się z letargu. A nade wszystko chyba potrzebuję konkretnego zajęcia, które wypełni mi czas, który tak pięknie ostatnio marnuję.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4050774812376236903-9114844280258343812?l=noname-nn.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://noname-nn.blogspot.com/feeds/9114844280258343812/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2012/01/z-nowym-rokiem-swiezym-krokiem.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/9114844280258343812'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/9114844280258343812'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2012/01/z-nowym-rokiem-swiezym-krokiem.html' title='Z nowym rokiem świeżym krokiem'/><author><name>Nini</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04753764221336739833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4050774812376236903.post-828393175130444864</id><published>2011-12-05T19:37:00.001+01:00</published><updated>2011-12-05T19:49:50.400+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='życie codzienne'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przemyślenia własne'/><title type='text'>All I want for Christmas is some fucking peace and quiet</title><content type='html'>Chcę przestać się zamartwiać, denerwować, dołować, płakać, być zazdrosną, wkurwioną, niezrozumianą i niespełnioną. Móc spojrzeć w lustro i powiedzieć sobie, że jestem zajebista i niczego mi nie brakuje. Że liczę się tylko ja, ja i ja. I mój święty spokój, moje spełnienie, moje szczęście. I chcę w to uwierzyć i wcielić w życie. &lt;i&gt;Jak co roku.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chcę cieszyć się, przeżywać radosne chwile, wciągać świąteczny klimat jak kokainową kreskę i błogo nie mieć żadnych prawdziwych myśli. Ograniczać się do zjedzenia ciasta, nakrycia ciepłym kocem, siedząc w fotelu, posłuchania ulubionej muzyki, wypicia herbaty z imbirem. I za najważniejszą myśl dnia uważać : &lt;i&gt;To co dziś zjem na obiad?&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poważne myślenie zajmuje mi zbyt dużo czasu. Zamiast żyć życiem realnym, żyję urojonym gdybaniem i 'acojeśli'. Z moim podejściem powinnam ubrać się togę, przenieść do starożytnej Grecji i stworzyć jakąś kurewsko zawiłą i nikomu niepotrzebną filozofię, opartą na moich schizofrenicznych myślach. A potem dzieci całego świata klęłyby na mnie, ucząc się moich teorii na lekcjach filozofii czy historii.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wracając jednak do głównego nurtu spraw (zbyt często ostatnio odbiegam od tematu, za dużo myśli!), na Boże Narodzenie chcę stać się świątecznym zombie, który do znudzenia będzie powtarzał frazę &lt;b&gt;"Ciaaastooooo"&lt;/b&gt;, a nie &lt;b&gt;"Ja pierdolę, co ja robię w swoim życiu, dlaczego nic nie robię, dlaczego z nim jestem, kurwa mać, ja pierdolę, to wszystko nie ma najmniejszego sensu"&lt;/b&gt;.&lt;br /&gt;Taka miła odmiana.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I w ten tradycyjny sposób kończę, bo chce mi się płakać.&lt;br /&gt;&lt;b&gt;A co, kto zdołowanemu zabroni?&lt;/b&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4050774812376236903-828393175130444864?l=noname-nn.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://noname-nn.blogspot.com/feeds/828393175130444864/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2011/12/i-all-want-for-christmas-is-some.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/828393175130444864'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/828393175130444864'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2011/12/i-all-want-for-christmas-is-some.html' title='All I want for Christmas is some fucking peace and quiet'/><author><name>Nini</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04753764221336739833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4050774812376236903.post-6047579714200915051</id><published>2011-11-02T17:04:00.001+01:00</published><updated>2011-11-02T17:04:44.299+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='życie codzienne'/><title type='text'>Bywaj zdrów!</title><content type='html'>Akurat.&lt;br /&gt;Muszę powiedzieć, że jestem już sfrustrowana ciągnącymi się za mną pasmami chorób i innych paskudztw. Uwierzcie mi, wcale nie trzeba mieć białaczki czy trądu, żeby wasze codzienne życie przypominało koszmar.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Generalnie nie należę do osób o zerowej odporności, milionie alergii, chorób genetycznych. W dzieciństwie nie przeszłam żadnej operacji (poza transfuzją krwi, ale to się nie liczy), ani super poważnej choroby. Zwykle staram unikać się zarażenia w okresie jesienno-zimowym, nie brać antybiotyków kiedy nie trzeba, a bardziej polegać na domowych sposobach i medycynie naturalnej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mój organizm jednak chyba nie docenia mojego poświęcenia i dbania o jego dobre samopoczucie, bo od dłuższego czasu wykręca mi takie numery, że marzę o porzucenia mego życia w celu zostania oposem.&lt;br /&gt;Oposem bez chorób, rzecz jasna.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kilka paskudnych spraw zdrowotnych ciągnie się za mną tak długo, że w zasadzie powinnam się z nimi oswoić. Inna sprawa, że nie potrafię. Zawiedli lekarze i ich miliony magicznych środków, tabletek, maści, globulek, strzykawek. Zawiodły domowe sposoby, okłady, napary z ziół, olejki i mantry do Boga '&lt;b&gt;żebywreszcieprzestałoboleć!&lt;/b&gt;'. Boli i już. Denerwuje, odbiera ochotę na życie, wstawanie z łóżka, czytanie książek, siedzenie w fotelu i picie herbaty.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W wolnym czasie przeglądam miliardy stron, for i internetowych poradni, bo może coś, ktoś, gdzieś wie jak pomóc (i to nie poprzez strzał z pistoletu między oczy). Kończy się to zazwyczaj przeklinaniem i bezradnym spuszczeniem głowy. A przecież to nie nieuleczalny HIV czy guz mózgu. To pierdoła, która nie chce mnie opuścić, doprowadzająca mnie do wycia mała drobnostka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Czasami naprawdę żałuję, że urodziłam się kobietą.&lt;/i&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4050774812376236903-6047579714200915051?l=noname-nn.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://noname-nn.blogspot.com/feeds/6047579714200915051/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2011/11/bywaj-zdrow.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/6047579714200915051'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/6047579714200915051'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2011/11/bywaj-zdrow.html' title='Bywaj zdrów!'/><author><name>Nini</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04753764221336739833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4050774812376236903.post-4795591145857376168</id><published>2011-10-22T23:45:00.001+02:00</published><updated>2011-10-22T23:45:19.010+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wyczytane'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='muzyka'/><title type='text'>Coś w tym jest</title><content type='html'>&lt;b&gt;&lt;i&gt;Pragnę Cię stale, lecz nie tak bardzo.&lt;br /&gt;Marzę o Tobie, lecz nie tak bardzo.&lt;br /&gt;Dobrze mi z Tobą, lecz coraz częściej myślę, że&lt;br /&gt;Kocham i nie kocham Cię.&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Ewa Bem&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czasem nawet bezsensowne piosenki mają w sobie trochę życiowej prawdy.&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Don't they?&lt;/i&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4050774812376236903-4795591145857376168?l=noname-nn.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://noname-nn.blogspot.com/feeds/4795591145857376168/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2011/10/cos-w-tym-jest.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/4795591145857376168'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/4795591145857376168'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2011/10/cos-w-tym-jest.html' title='Coś w tym jest'/><author><name>Nini</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04753764221336739833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4050774812376236903.post-572847700872789019</id><published>2011-10-13T11:11:00.000+02:00</published><updated>2011-10-13T11:11:43.269+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='życie codzienne'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wydarzenia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przemyślenia własne'/><title type='text'>Pięciolatek</title><content type='html'>Czy pięć lat to dużo? Zależy, z której strony patrzysz. Gdyby w pewien słoneczny piątek trzynastego 2008 roku ktoś powiedział mi, że następne 5 lat spędzę w towarzystwie tego jednego faceta - pewnie bym nie uwierzyła. Bo pięć lat to kupa czasu.&lt;br /&gt;A teraz, gdy myślę o sobie sprzed 5 lat i porównuję z dzisiejszą mną, wiem, że nie zmieniło się aż tak wiele.&lt;br /&gt;Gdybym miała zrobić bilans rzeczy, które stały się od tego czasu wyglądałoby to mniej więcej tak:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przeszłam drogę od włosów do pasa, poprzez krótkie do brody po znów długie; zrobiłam sobie tatuaż; nauczyłam się jeździć na nartach i motocyklu; zrobiłam prawo jazdy; byłam we Włoszech, Austrii, Niemczech, Słowacji, Czechach (milion razy), dwukrotnie w Chorwacji, nad morzem i w górach; wylałam po wiadrze łez - jedno ze smutku, drugie z radości; straciłam dwa zęby; dwa razy wylądowałam w szpitalu; byłam na 8 koncertach ukochanych zespołów; dziesiątkach imprez i zawodów motocyklowych zarówno w Polsce, jak i w Europie; zdałam maturę i dostałam dyplom na studiach; straciłam i zyskałam wielu znajomych; niezliczoną ilość razy spadłam z konia; dwukrotnie zajęłam trzecie miejsce w zawodach jeździeckich; rozbiłam samochód; dwa razy miałam stypendium naukowe na uczelni; przeczytałam setki książek, obejrzałam setki filmów i seriali; uczyłam się francuskiego; zafarbowałam włosy na zielono i milion innych rzeczy, których przypominanie i wypisywanie zajęłoby mi tu pewnie sporo czasu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sęk w tym, że gdzieś w tym wszystkim jesteś też Ty, dokładający się do tych sytuacji, miejsc, rzeczy. Przez 5 lat dzieliłam z Tobą radości i, niestety, smutki mojego życia. Sam też wiele z nich powodowałeś, czego z pamięci wymazać się nie da. Były wzloty i upadki, uśmiech i łzy, złość, przytulanie, czułe słówka i przekleństwa pod nosem. Były motyle w brzuchu, ale także zimna kula frustracji, złości i stresu zalegająca w żołądku. Były noce, podczas których leżąc w Twoich ramionach czułam się najbezpieczniejszym człowiekiem na Ziemi, były też takie, które nie dawały mi spać z powodu pesymistycznych myśli toczących moją głowę. Te 5 lat to sinusoida, wykres naszych wzlotów i upadków jako pary. I, jeśli mam być szczera, ilość upadków przewyższyła chyba czasem ilość wzlotów, których doświadczyliśmy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po co piszę to wszystko? Bo zastanawiam się, co będzie za kolejne pięć lat. Gdzie, z kim będę, jak potoczy się moje i Twoje życie. Czy będziemy razem? Kto to wie. Kto pięć lat temu przypuszczałby, że będziemy ze sobą tak długo?&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;Gdyby w pewien słoneczny czwartek trzynastego 2011 roku ktoś powiedział mi, że następne 5 lat spędzę w towarzystwie tego jednego faceta - pewnie bym nie uwierzyła.&lt;i&gt;&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4050774812376236903-572847700872789019?l=noname-nn.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://noname-nn.blogspot.com/feeds/572847700872789019/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2011/10/pieciolatek.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/572847700872789019'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/572847700872789019'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2011/10/pieciolatek.html' title='Pięciolatek'/><author><name>Nini</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04753764221336739833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4050774812376236903.post-6182547709316733868</id><published>2011-10-12T15:22:00.000+02:00</published><updated>2011-10-12T15:22:39.204+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='życie codzienne'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przemyślenia własne'/><title type='text'>Nowy rozdział: "Bez tytułu"</title><content type='html'>W pewnym sensie, jestem w miejscu, które mogę nazwać nowym.&lt;br /&gt;Czuję się tak, jak kiedyś, ale inaczej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie poszłam na studia, nie mam pracy, jestem w domu z rodzicami. Czy jest mi źle? Hm, nie. Lubię mój dom i rodzinę, dobrze się tu czuję. Permanentne wakacje. Kłopot zaczyna się w momencie finansowym. Nie, rodzice nie każą mi płacić za swój pobyt w domu, ale bez własnych funduszy czuję się jak w dzieciństwie, kiedy o każdą, najgłupszą zachciewajkę musiałam prosić rodziców. I to mi przeszkadza. Fakt, że powinnam w końcu dorosnąć i opuścić rodzinne gniazdo, żeby żyć własnym życiem i tworzyć swój własny dom jednocześnie przeraża mnie i fascynuje. Chcę tego, ale jak na razie nic się na to nie zanosi. A może po prostu za mało tego chcę?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Decydując się na taki obrót spraw, tłumaczyłam, że to tylko przejściowe, to czas, który daję sobie na poszukanie własnej drogi. Ale jej nie szukam, a czas mija. A jeśli zaraz znów będzie październik? Nie jestem ani o krok bliżej odnalezienia wyjścia, sposobu na życie, swojego miejsca w świecie. A może się czepiam, bo jest za wcześnie? Dam sobie czas.&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Na dorośnięcie.&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;P.S. Fakt, że wyglądam jak chomik wcale nie pomaga mi poczuć się dobrze i pozytywnie myśleć o przyszłości. W tej chwili chcę jedynie, żeby zeszła mi opuchlizna z twarzy i żeby już nigdy w życiu nie iść do dentysty.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4050774812376236903-6182547709316733868?l=noname-nn.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://noname-nn.blogspot.com/feeds/6182547709316733868/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2011/10/nowy-rozdzia-bez-tytuu.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/6182547709316733868'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/6182547709316733868'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2011/10/nowy-rozdzia-bez-tytuu.html' title='Nowy rozdział: &quot;Bez tytułu&quot;'/><author><name>Nini</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04753764221336739833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4050774812376236903.post-4123226218134401191</id><published>2011-09-15T18:27:00.000+02:00</published><updated>2011-09-15T18:27:24.724+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='życie codzienne'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przemyślenia własne'/><title type='text'>I nawet pies przewodnik mi nie pomoże</title><content type='html'>Jestem ślepa, a jednocześnie widzę wszystko aż nadto wyraźnie. Widzę każdy błąd, zły krok, źle podjętą decyzję, nie musicie mi tego mówić. Powiesz mi prosto w oczy, że stoję nad przepaścią i jeden krok do przodu równa się katastrofie. A ja przyznam Ci rację, a potem zrobię krok. Nie dlatego, że nie wierzę, czy jestem jakoś wyjątkowo odważna, ale zrobię to, bo chcę pozostać ślepa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Otworzenie oczu wiąże się ze stawieniem czoła problemom, znalezieniem jakiegoś rozwiązania, ruszeniem z miejsca. Bycie ślepym jest najgłupszą, ale &lt;i&gt;najwygodniejszą&lt;/i&gt; rzeczą jaką mogę zrobić. Wiem, że to głupie, bezsensowne, idiotyczne. Ja to WIEM. Ale w strachu przed zmianami jestem gotowa dać sobie zaszyć powieki, żeby żyć w ślepocie i nieświadomości. Żeby odsunąć od siebie moment, w którym należy podjąć decyzję.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A przecież wiem, że to tylko jeden moment, poboli (nawet jeśli dłużej) i przestanie. Bo nie jestem pierwszym człowiekiem na świecie, który miałby spalić za sobą mosty, zapomnieć i zacząć żyć od nowa, gdzie indziej i z kim innym. Takich ludzi są miliardy, byli i będą. I nikt, do cholery, nie robi z tego problemu, tylko JA!&lt;br /&gt;&lt;i&gt;What the fuck is wrong with me?&lt;/i&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4050774812376236903-4123226218134401191?l=noname-nn.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://noname-nn.blogspot.com/feeds/4123226218134401191/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2011/09/i-nawet-pies-przewodnik-mi-nie-pomoze.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/4123226218134401191'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/4123226218134401191'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2011/09/i-nawet-pies-przewodnik-mi-nie-pomoze.html' title='I nawet pies przewodnik mi nie pomoże'/><author><name>Nini</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04753764221336739833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4050774812376236903.post-7562117156364044239</id><published>2011-09-09T18:24:00.001+02:00</published><updated>2011-09-09T18:25:56.037+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kuchennie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='życie codzienne'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przemyślenia własne'/><title type='text'>Dead inside</title><content type='html'>Nie chce mi się żyć, oddychać, mrugać oczami. Mam ochotę zasnąć na wieki. Mam odruch wymiotny na wszystko, mdłości. Smutek nie opuszcza mnie ani na chwilę. Nie mam siły, żeby się uśmiechnąć, moja twarz zastyga w pozycji "jak najmniej ruchu". Na nic nie mam ochoty, a przebywanie z innymi ludźmi powoduje we mnie frustrację.&lt;br /&gt;Dalibyście wiarę, że to jest spowodowane odstawieniem węglowodanów i witamin, a nie depresją?&lt;br /&gt;Ja też nie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Uwielbiam jeść, jedzenie jest dla mnie przyjemnością. Lubię gotować, wymyślać nowe rzeczy, łączyć smaki. Uwielbiam próbować nowych potraw, ulepszać stare przepisy. Chodząc na zakupy spożywcze czuję się euforycznie. Tyle możliwości, tyle smaków.&lt;br /&gt;I wcale nie przepadam za słodyczami. Rzadko zdarza mi się zjeść czekoladę, czekoladki (fuj), czy inne cukierki. O wiele bardziej przepadam za ciastami, głównie lekkimi, z owocami. Mogę zjeść wiadro jabłek, brzoskwiń, melonów, czy mango i to sprawia mi przyjemność porównywalną z zakupem uroczego szczeniaczka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Fakt, że tym, czym ostatnio się żywię jest głównie kurczak, chudy biały ser i jajka powoduje we mnie taki smutek i bezsilność, że nie wiem czy będę mieć siłę, by dokończyć tego posta. Ja nie wiem jak ludzie na diecie dają sobie radę. Nie wiem, jak potrafią zrzucić 20 kilo jedząc samo białko. Jak z tym wytrzymują? Przecież to jak samobójstwo.&lt;br /&gt;Moja produkcja endorfin i energii ustała na poziomie zero i jedyne na co mam ochotę to sen.&lt;br /&gt;Czy warto się tak męczyć dla zrzucenia kilku kilogramów?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie wiem. Może jutro będzie lepiej?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A może zjem coś słodkiego?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4050774812376236903-7562117156364044239?l=noname-nn.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://noname-nn.blogspot.com/feeds/7562117156364044239/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2011/09/dead-inside.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/7562117156364044239'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/7562117156364044239'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2011/09/dead-inside.html' title='Dead inside'/><author><name>Nini</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04753764221336739833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4050774812376236903.post-9214169495807564954</id><published>2011-08-28T13:25:00.002+02:00</published><updated>2011-08-28T13:35:17.691+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='życie codzienne'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przemyślenia własne'/><title type='text'>Lazy days</title><content type='html'>Do popełnienia tego wpisu próbuję zmusić się od kilku dni. Nie, żeby nie chciało mi się o tym pisać, bo temat jest nudny, tylko jakoś przestałam czuć potrzebę przelewania tego tutaj. Obgadałam, rozmyślałam i przeżywałam moje wakacje milion razy i nie chce mi się wałkować tego tutaj.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W skrócie: było mega zajebiście. To w bardzo wielkim skrócie.&lt;br /&gt;W ramach większych detali: słońce, 40 stopni celsjusza, niemiecko-włoskie Alpy, kręte dróżki, skały pnące się do nieba. Wielkie miasto nocą, niesamowite 6 godzin spędzonych w muzeum, przyjaciele niewidziani od lat. Jezioro pomiędzy górami, błękitna woda, pływanie z łabędziami, pizza jedzona na plaży połączona z patrzeniem w rozgwieżdżone niebo. Nocne pływanie, podniecanie się każdym przejeżdżającym Porsche i Vespą (a były ich tysiące!), piękne włoskie wille, architektura, zamki, balkony i place. Verona i najsławniejszy balkon świata, biust Giulietty, mrożone lody w największy upał. Godziny spędzone na plaży, leżenie pod drzewami, skakanie z pomostu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To tylko część z tego, co udało się przeżyć w te kilka dni. Naprawdę świetne wakacje, które mogłyby się nie kończyć. M. już wie, że można i że jest cudownie. Jest szansa na cud i stopniową zmianę. (Taaa...)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Anyway, wakacje zakończone, teraz trzeba zacząć żyć życiem poważnym.&lt;br /&gt;Ktoś ma pomysł jak to zrobić? &lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4050774812376236903-9214169495807564954?l=noname-nn.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://noname-nn.blogspot.com/feeds/9214169495807564954/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2011/08/lazy-days.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/9214169495807564954'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/9214169495807564954'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2011/08/lazy-days.html' title='Lazy days'/><author><name>Nini</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04753764221336739833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4050774812376236903.post-7497439580008074720</id><published>2011-07-28T22:23:00.002+02:00</published><updated>2011-07-28T22:24:16.650+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wyczytane'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przemyślenia własne'/><title type='text'>Podobno</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Podobno każdy ma swoją ulubioną bajkę.&lt;br /&gt;Moja ulubiona była o tym, że mnie kochasz.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;It's not just funny, but also true!&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4050774812376236903-7497439580008074720?l=noname-nn.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://noname-nn.blogspot.com/feeds/7497439580008074720/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2011/07/podobno.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/7497439580008074720'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/7497439580008074720'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2011/07/podobno.html' title='Podobno'/><author><name>Nini</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04753764221336739833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4050774812376236903.post-5383862292780084679</id><published>2011-07-16T12:47:00.003+02:00</published><updated>2011-07-16T12:55:30.856+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przemyślenia własne'/><title type='text'>Wszystkie fajne dziewczyny łączą się z nieodpowiednimi facetami</title><content type='html'>Jesteś ładna? Inteligentna? Czuła? Utalentowana? Kochająca? Wrażliwa na cierpienie innych?&lt;br /&gt;Założę się więc, że Twój facet jest popieprzonym, zdradzającym Cię sukinsynem, który w całym życiu kochał tylko siebie i swoją matkę. Który nie przytuli Cię, czując, że coś jest nie tak, nie okaże zrozumienia i czułości. Okłamie Cię za to i nigdy nie zapewni Ci komfortu psychicznego, nie mówiąc już o planowaniu wspólnej przyszłości.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A Ty, moja miła koleżanko, zapatrzona będziesz w niego jak w obrazek. Nie dasz powiedzieć o nim złego słowa, nawet jeśli codziennie będzie wracał nawalony od swojej kochanki. Będziesz spełniać jego marzenia, potrzeby, zachcianki, stawać na głowie, kombinować, żeby jemu było dobrze. A on to wszystko weźmie, bo mu się należy.&lt;br /&gt;Będziesz przymykać oczy na duże i jeszcze większe błędy, udawać piękną miłość i święcie wierzyć, że nadejdzie ta wiekopomna chwila, że on się zmieni i już na zawsze i zawsze i zawsze będziecie żyli długo i szczęśliwie. &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Am I right?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rozejrzyjcie się wokół, bo ten scenariusz wcale nie jest tak zmyślony, jak się wam wydaje.&lt;br /&gt;True story.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4050774812376236903-5383862292780084679?l=noname-nn.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://noname-nn.blogspot.com/feeds/5383862292780084679/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2011/07/wszystkie-fajne-dziewczyny-acza-sie-z.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/5383862292780084679'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/5383862292780084679'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2011/07/wszystkie-fajne-dziewczyny-acza-sie-z.html' title='Wszystkie fajne dziewczyny łączą się z nieodpowiednimi facetami'/><author><name>Nini</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04753764221336739833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4050774812376236903.post-384553910156031843</id><published>2011-07-12T14:17:00.005+02:00</published><updated>2011-07-12T16:53:44.217+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='życie codzienne'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przemyślenia własne'/><title type='text'>Nienawidzę wolności, zmusza do dokonywania wyborów</title><content type='html'>Miał rację, ten Salvador Dali.&lt;br /&gt;Oprócz okrutnie pokręconych wąsów i dziwnego, przećpanego spojrzenia na świat sztuki miał rację.&lt;br /&gt;Nie myślę o sobie w sposób aż tak bardzo ekscentryczny jak ów hiszpański artysta, ale pod jego słowami podpisuje się każdą częścią ciała.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mam wolność wyboru, błogosławieństwo rodziców, równouprawnienie, wolność wyznania i orientacji seksualnej i wszystko, o czym arabskie kobiety mogą pomarzyć. I nie umiem z tego skorzystać. &lt;br /&gt;Wolność przeraża mnie, bo stanowi dla mnie krok w przepaść wielkiej niewiadomej. Zmusza do podjęcia wyboru, w którą stronę się udać. Bo nie można tkwić na środku skrzyżowania w nieskończoność. &lt;br /&gt;Prędzej, czy później pierdolnie w nas rozpędzony autobus.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na razie siedzę po środku i czekam na mniejszy lub większy cud. Palec boży, który wskaże mi stronę, w którą mam się udać, klucz gęsi który ułoży się w strzałkę, wskazującą kierunek, czy proroczy sen, który powie mi, co mam zrobić ze sobą i swoim życiem.&lt;br /&gt;Wiem, jestem naiwna jak pięcioletnie dziecko, wierzące w świętego Mikołaja.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Poczekam, popatrzę. Nie cofnę kijem Wisły.&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4050774812376236903-384553910156031843?l=noname-nn.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://noname-nn.blogspot.com/feeds/384553910156031843/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2011/07/nienawidze-wolnosci-zmusza-do.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/384553910156031843'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/384553910156031843'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2011/07/nienawidze-wolnosci-zmusza-do.html' title='Nienawidzę wolności, zmusza do dokonywania wyborów'/><author><name>Nini</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04753764221336739833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4050774812376236903.post-9113102528378778339</id><published>2011-07-07T14:38:00.003+02:00</published><updated>2011-07-07T14:48:52.821+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='życie codzienne'/><title type='text'>Relacja z podróży</title><content type='html'>Tak, tak, wróciłam już dawno i nieprzyzwoicie długo ociągałam się z napisaniem tego posta, ale jakoś nie było czasu/chęci/bógwieczego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z racji, że nadal nie mam jakiejś specjalnej weny na opisanie mojego cudownego wypadu wakacyjnego do najpiękniejszego kraju Europy (podpowiedź: Chorwacja), napiszę tylko, że było zajebiście.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Słońce, bezchmurne niebo, lazurowe morze, białe kamienie. Klimatyczne miasteczka, porty, palmy, kwitnące oleandry, figowce, cytryny zwisające z drzew. Piękny widok z okna na ląd, góry i morze, nocami na oświetlone tysiącami świateł miasto.&lt;br /&gt;Capuccino w marinie, wino na tarasie, owoce morza, czarne risotto, langusty, mule, blitvy i co tylko zamarzysz. Sladoledy, uśmiechnięci i opaleni ludzie, oliwki rosnące na każdym centymetrze kamienistego zbocza góry, wszechobecni skuterzyści, targ w Trogirze, jachty cumujące w porcie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mogłabym wymieniać w nieskończoność, ale po co.&lt;br /&gt;Pojedźcie, bo warto :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4050774812376236903-9113102528378778339?l=noname-nn.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://noname-nn.blogspot.com/feeds/9113102528378778339/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2011/07/relacja-z-podrozy.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/9113102528378778339'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/9113102528378778339'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2011/07/relacja-z-podrozy.html' title='Relacja z podróży'/><author><name>Nini</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04753764221336739833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4050774812376236903.post-6044290651198230823</id><published>2011-06-16T19:56:00.004+02:00</published><updated>2011-06-16T20:05:45.743+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przemyślenia własne'/><title type='text'>A change is gonna come</title><content type='html'>Zmiany wywołują we mnie panikę. Wielką gulę w żołądku, która rwie się do góry, by w apogeum wydostać się na światło dzienne wraz z krzykiem z głębi duszy. Zmiany są niewiadomą, która jednak może okazać się przyjemna i pozytywna. Może nas zaskoczyć, zmusić do refleksji i podjęcia kolejnych zmian.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pozornie błahe rzeczy, jak nowa fryzura, czy zdecydowanie się na zjedzenie ostryg może mieć zbawienne skutki. Okaże się, że zajebiście jest nam w niebieskich włosach, a ostrygi nawet dają radę. I może wtedy, krok po kroku, będziemy oswajać się ze zmianami - najpierw małymi, potem coraz większymi. Aż w końcu zmienimy swoje życie na tyle, że gdy usiądziemy w bujanym fotelu na werandzie naszego domu popatrzymy w dal na zachodzące słońce powiemy w duchu: "Ale było zajebiście!".&lt;br /&gt;Czego wam i sobie życzę.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4050774812376236903-6044290651198230823?l=noname-nn.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://noname-nn.blogspot.com/feeds/6044290651198230823/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2011/06/change-is-gonna-come.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/6044290651198230823'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/6044290651198230823'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2011/06/change-is-gonna-come.html' title='A change is gonna come'/><author><name>Nini</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04753764221336739833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4050774812376236903.post-6964498121144481913</id><published>2011-06-16T10:51:00.003+02:00</published><updated>2011-06-16T10:57:49.501+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='życie codzienne'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przemyślenia własne'/><title type='text'>Coś się kończy, a niekoniecznie zaczyna</title><content type='html'>Wczoraj odebrałam dyplom, który zaświadcza o tym, że muszę być prawdziwym crazy ass motherfucker, bo przetrwałam na tej pojebanej uczelni całe trzy lata. Z punktu końcówego trzy lata wydają się być mrugnięciem oka, niemniej jednak wiem, że w ciągu tego czasu zdarzyło się wiele rzeczy, w większości niekoniecznie dobrych. Uczelnia napsuła mi krwi, jak nic innego na świecie, powodowała tyle agresji, stresu i złości, że nie tylko ja, ale wszyscy wokoło mnie mieli ochotę wyskoczyć przez okno.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale to wszystko już za mną. Szkoda tylko, że, jak na ironię, najfajniej z ludźmi zaczęło się robić właśnie w ostatnich miesiącach semestru. Teraz wszyscy się rozstajemy, każdy idzie w inną stronę i cóż, nie ma co ukrywać, pewnie się nie spotkamy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W trosce o zdrowie psychiczne moje i moich bliskich zdecydowałam się nie iść dalej na studia i zrobić sobie przerwę. Może w tym czasie wreszcie odnajdę coś, co chciałabym robić, nabędę trochę marzeń i celu w życiu, bo jest mi to bardzo potrzebne. A w tej chwili studia wydają się być ostatnią z tych rzeczy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak więc pozdrawiam, jako dyplomowany filolog, ja, leżąca do 12 w łóżku i gotowa na wakacje, które wielkimi krokami nadchodzą od najbliższego poniedziałku.&lt;br /&gt;Ahoj!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4050774812376236903-6964498121144481913?l=noname-nn.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://noname-nn.blogspot.com/feeds/6964498121144481913/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2011/06/cos-sie-konczy-niekoniecznie-zaczyna.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/6964498121144481913'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/6964498121144481913'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2011/06/cos-sie-konczy-niekoniecznie-zaczyna.html' title='Coś się kończy, a niekoniecznie zaczyna'/><author><name>Nini</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04753764221336739833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4050774812376236903.post-2914729856437106242</id><published>2011-06-07T17:25:00.005+02:00</published><updated>2011-06-07T20:31:42.421+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='życie codzienne'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przemyślenia własne'/><title type='text'>You can't judge book by looking at the cover, honey</title><content type='html'>Drobna blondynka o pięknym uśmiechu, długich włosach i niebieskich oczach. Gdy się uśmiecha wygląda na co najwyżej 16 lat.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;Gdy założy sukienkę w kwiatki wygląda jak porcelanowa laleczka. Patrzysz na nią i myślisz, że to nieśmiała, spokojna i ułożona dziewczynka, która całymi dniami wyszywa i śpiewa w kościelnym chórze.&lt;br /&gt;Gdy założy ostrzejszy makijaż, czerwone szpilki i mocno wyciętą sukienkę myślisz, że jest kurwą, blondynką, która rozłoży przed tobą nogi na potańcówce w Daytonie. Że jej życiowym mottem jest zrobić loda za podróbę torebki Louis Vuitton'a i malować swoje długie paznokcie na różne odcienie różowego koloru.&lt;br /&gt;Gdy zdaje wszystkie sesje za pierwszym podejściem, chodzi na wszystkie zajęcia i siedzi w pierwszej ławce, myślisz, że jest no-lifem, który nie imprezuje, a do poduszki czyta notatki z gramatyki historycznej języka polskiego.&lt;br /&gt;Gdy stoi przed tobą w czerwonym satynowym gorsecie i samonośnych pończochach, przyciska cię do ściany i ściskając cię za tyłek mruczy, że chce, byś wziął ją od tyłu myślisz, że jest diablicą, namiętnym demonem seksu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Można tę wyliczankę ciągnąć bez końca. W oczach stu tysięcy osób masz sto tysięcy wizerunków. Ludzie patrzą na ciebie i w ciągu zaledwie kilku minut kreują wyobrażenie ciebie, które nazywamy pierwszym wrażeniem. &lt;br /&gt;Często cholernie mylnym.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Patrzysz na mnie i nigdy byś nie pomyślał, że lubię mocnego rocka i metal, ale też muzykę klasyczną i jazz. Że uwielbiam pływać nago w morzu. Że na plecach mam tatuaż. Że uwielbiam chodzić do dentysty. Że będąc nastolatką namówiłam rodziców, by przenocowali u nas chłopaka, którego poznałam przez internet i nigdy nie widziałam na żywo. Że przedkładam trampki nad szpilki, a czasem, żeby poprawić sobie humor zakładam swoje najpiękniejsze sukienki i po prostu gapię się na siebie w lustrze. Że uwielbiam małże i cytrynowe lody. &lt;br /&gt;Że przespałabym się z Penelopą Cruz i Johnny'm Depp'em. Naraz.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Naprawdę, patrząc na mnie przez te kilka minut nie dowiesz się tego wszystkiego. Wykreujesz za to któryś z miliona powyższych obrazków, zaszufladkujesz i przypniesz mi etykietkę 'taka czy owaka'. &lt;br /&gt;Pomyśl o tym następnym razem, kiedy mnie spotkasz.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Albo nie myśl.&lt;br /&gt;Bo i tak mam twoje zdanie głęboko w dupie.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4050774812376236903-2914729856437106242?l=noname-nn.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://noname-nn.blogspot.com/feeds/2914729856437106242/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2011/06/you-cant-judge-book-by-looking-at-cover.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/2914729856437106242'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/2914729856437106242'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2011/06/you-cant-judge-book-by-looking-at-cover.html' title='You can&apos;t judge book by looking at the cover, honey'/><author><name>Nini</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04753764221336739833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4050774812376236903.post-6298780247223064266</id><published>2011-06-02T18:38:00.002+02:00</published><updated>2011-06-02T18:42:40.601+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='życie codzienne'/><title type='text'>Summer dream</title><content type='html'>Słońce leniwie puszcza do mnie oko, prześwitując przez białe, długie, szyfonowe zasłony. Zapach mięty unosi się w powietrzu. Leżę na łóżku otulona stosem poduszek i śnieżnobiałą moskitierą, która obejmuje mnie niczym miękki kokon. &lt;br /&gt;Sączę mojito - świeża mięta, brązowy cukier, limonka, rum, świeże i soczyście słodkie truskawki. &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Poezja&lt;/span&gt;. Odlatuję.&lt;br /&gt;Jestem pieprzoną boginią poobiednich, letnich drinków.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Stan, niemal &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;orgazmiczny&lt;/span&gt;.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4050774812376236903-6298780247223064266?l=noname-nn.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://noname-nn.blogspot.com/feeds/6298780247223064266/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2011/06/summer-dream.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/6298780247223064266'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/6298780247223064266'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2011/06/summer-dream.html' title='Summer dream'/><author><name>Nini</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04753764221336739833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4050774812376236903.post-5745457386555095426</id><published>2011-05-27T16:30:00.003+02:00</published><updated>2011-05-27T16:39:20.943+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='życie codzienne'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przemyślenia własne'/><title type='text'>To już jest koniec, nie ma już nic</title><content type='html'>Dzisiaj był mój ostatni, oficjalny dzień uczelniany. Indeks, wszystkie papiery i dokumenty zostały oddane do dziekanatu, więc pozostało tylko czekać na formalność, jaką będzie egzamin dyplomowy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przepełniło mnie dziś cudowne uczucie, że już nigdy tam nie wrócę i nie będę musiała zgrzytać zębami ze złości, jaką wywoływało we mnie przebywanie na tej uczelni przez 3 lata.&lt;br /&gt;Jedyna szkoda jest taka, że (jak zwykle) zaczęło się robić fajnie między ludźmi, których już pewnie nie spotkam do końca życia. No cóż, life.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Odreagowuję te trzy lata, które z dzisiejszej perspektywy zleciały nader szybko, leżąc w łóżku, popijając pyszną herbatę i czytając książkę (&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;nie lekturę, o nie!&lt;/span&gt;), która sprawia mi przyjemność. Zjem coś dobrego, poleżę, wyluzuję.&lt;br /&gt;Bo w końcu po trzech latach stresu należy mi się jakiś &lt;span style="font-style:italic;"&gt;chill out&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;P.S.&lt;br /&gt;Gdyby którejś z was przyszło do głowy przechadzać się po mieście w taki zimny dzień jak dziś w samej koszulce z krótkim rękawem - gorąco odradzam. &lt;br /&gt;Chyba, że lubicie napotykać na wzrok setek mężczyzn na ulicach świdrujący wasze sterczące z zimna sutki.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4050774812376236903-5745457386555095426?l=noname-nn.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://noname-nn.blogspot.com/feeds/5745457386555095426/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2011/05/to-juz-jest-koniec-nie-ma-juz-nic.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/5745457386555095426'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/5745457386555095426'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2011/05/to-juz-jest-koniec-nie-ma-juz-nic.html' title='To już jest koniec, nie ma już nic'/><author><name>Nini</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04753764221336739833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4050774812376236903.post-4586264410589193036</id><published>2011-05-24T20:21:00.002+02:00</published><updated>2011-05-24T20:24:25.627+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='życie codzienne'/><title type='text'>2:0 dla mnie</title><content type='html'>Dziś pokonałam drugi egzamin z sesji, który zarazem był ostatnim na tej uczelni. Pozostały mi tylko: piątkowe wpisy, obrona dyplomu, odebranie dyplomu. Tak, jeszcze tylko trzy razy i moja noga więcej nie postanie na tej uczelni :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z tej radosnej okazji miałam się upić, ale wyszło na tym, że idę spać, bo ze zmęczenia nie wiem, jak się nazywam. Tak, czy siak - to będzie radosny sen.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4050774812376236903-4586264410589193036?l=noname-nn.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://noname-nn.blogspot.com/feeds/4586264410589193036/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2011/05/20-dla-mnie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/4586264410589193036'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/4586264410589193036'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2011/05/20-dla-mnie.html' title='2:0 dla mnie'/><author><name>Nini</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04753764221336739833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4050774812376236903.post-5347317229057504918</id><published>2011-05-19T12:12:00.002+02:00</published><updated>2011-05-19T12:18:07.654+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='życie codzienne'/><title type='text'>Krew i pióra</title><content type='html'>Już jest ze mną. Od wczoraj, na zawsze. Najpiękniejsza jaskółka na świecie!&lt;br /&gt;Bolało jak cholera, nie ma co ukrywać i udawać twardziela. Ale o bólu zapomina się bardzo szybko, zaraz jak tylko spojrzy się w lustro i powie : "&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Wow!&lt;/span&gt;"&lt;br /&gt;Opiekuję się nią troskliwie i czekam, kiedy będzie mogła spokojnie ujrzeć światło słoneczne, w połączeniu z jakimś fajnym bikini! ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Micha nie przestaje mi się cieszyć od wczoraj, a do lustra zaglądam z taką częstotliwością, że obawiam się, że niedługo zostanę narcyzem.&lt;br /&gt;Ale co tam, jest na co popatrzeć. :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4050774812376236903-5347317229057504918?l=noname-nn.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://noname-nn.blogspot.com/feeds/5347317229057504918/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2011/05/krew-i-piora.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/5347317229057504918'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/5347317229057504918'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2011/05/krew-i-piora.html' title='Krew i pióra'/><author><name>Nini</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04753764221336739833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4050774812376236903.post-1816969552247135163</id><published>2011-05-09T18:51:00.003+02:00</published><updated>2011-05-09T18:58:14.056+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='życie codzienne'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przemyślenia własne'/><title type='text'>Relax</title><content type='html'>Relaksuję się dzisiaj niebotycznie, bo to mój ostatni dzień przed wpadnięciem w głębokie i śmierdzące bagno uczelni.&lt;br /&gt;Zatem, wyspałam się dziś porządnie w mojej nowej, puchowej i świeżej pościeli, zjadłam niespiesznie pyszne śniadanie, odwiedziłam znajomych, byłam na słonecznej wyprawie rowerowej do pachnącego lasu, zdrzemnęłam się i teraz słucham Bonobo i popijam herbatę ze świeżych liści mięty z dodatkiem miodu. Uff.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zbieram siły, żeby w miarę spokojnie i pozytywnie przejść przez dwa ohydne egzaminy z literatury i potem dyplomówkę. Moje tatuowanie się w przyszłym tygodniu wydaje się być przy tym wszystkim małym misiem (chociaż kto wie, zobaczymy).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pociesza mnie myśl, że w sumie za miesiąc skończy się mój koszmar związany z tą uczelnią.&lt;br /&gt;Nie pociesza natomiast myśl, że nadal nie wiem co ze sobą zrobić po tym fakcie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"No, ale w końcu mam jeszcze dużo czasu, prawda?" - Nini,czerwiec 2008&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4050774812376236903-1816969552247135163?l=noname-nn.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://noname-nn.blogspot.com/feeds/1816969552247135163/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2011/05/relax.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/1816969552247135163'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/1816969552247135163'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2011/05/relax.html' title='Relax'/><author><name>Nini</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04753764221336739833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4050774812376236903.post-1333841354619021045</id><published>2011-05-04T19:40:00.004+02:00</published><updated>2011-05-04T19:51:01.577+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='życie codzienne'/><title type='text'>Curious and curiouser!</title><content type='html'>Świat niechybnie chyli się ku końcowi. Nie dość, że M. bez protestów zjadł kaszankę, to jeszcze spadł śnieg. W maju. I to nie byle jaki śnieg. Nie jakiśtam &lt;span style="font-style:italic;"&gt;śnieżek&lt;/span&gt;, lecz najzwyczajniejszy w świecie, zimowy &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;śnieg&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Okrutnie żałuję, że nie miałam ze sobą aparatu, aby sfotografować wystające z zasp kwitnące tulipany i jabłonki pokryte różowymi kwiatami i śniegowym puchem. To był naprawdę wyjątkowy widok. Nie pamiętam, aby w moim 22 letnim życiu zdarzyło się coś podobnie dziwnego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ogólnie długi weekend obfitował w ciekawe wydarzenia. Papież beatyfikowany, Bin Laden zabity, zima w środku maja, a na obiad pierogi z mięsem. Normalnie do tej pory nie mogę się otrząsnąć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jednak, by nie do końca popaść w surrealizm tego świata wyhamowuję go nieco aż nazbyt realistycznymi "Chłopami" Reymonta. &lt;br /&gt;Jakoże śwarna dziaucha ze mnie, udaję się do komory zalegnąć na łożu. Bywajta!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4050774812376236903-1333841354619021045?l=noname-nn.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://noname-nn.blogspot.com/feeds/1333841354619021045/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2011/05/curious-and-curiouser.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/1333841354619021045'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/1333841354619021045'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2011/05/curious-and-curiouser.html' title='Curious and curiouser!'/><author><name>Nini</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04753764221336739833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4050774812376236903.post-3543235708032444255</id><published>2011-04-22T21:57:00.003+02:00</published><updated>2011-04-22T22:03:19.990+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='życie codzienne'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przemyślenia własne'/><title type='text'>It's growing inside me</title><content type='html'>Fuck you, fuck you, fuck you.&lt;br /&gt;Czasem mam ochotę włożyć Ci rękę do gardła i przez nie wyrwać tętniące jeszcze, gorące serce. Rzucić je na ziemię i rozdeptać butem jak obrzydliwego karalucha. Bo czasem na to zasługujesz.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdzieś przeczytałam jednak, że nie warto wkurwiać się tymi wszystkimi pojebanymi ludźmi, bo oni i tak umrą. &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Well.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Więc już uspokojona wracam do jednorożców i waty cukrowej, cekinów, konfetti i zasłonek z różowymi piórkami.&lt;br /&gt;Jest milutko, uroczo, słodko i cudownie.&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do czasu aż znów mnie czymś wkurwisz,a chyba masz do tego niebywały talent.&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4050774812376236903-3543235708032444255?l=noname-nn.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://noname-nn.blogspot.com/feeds/3543235708032444255/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2011/04/its-growing-inside-me.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/3543235708032444255'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/3543235708032444255'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2011/04/its-growing-inside-me.html' title='It&apos;s growing inside me'/><author><name>Nini</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04753764221336739833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4050774812376236903.post-7212328343581752797</id><published>2011-04-11T14:07:00.004+02:00</published><updated>2011-04-11T14:16:59.595+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wydarzenia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='muzyka'/><title type='text'>Bonobono</title><content type='html'>Sobotni koncert Bonobo we Wrocławiu był mistrzowski. Tak świetny, że nie chciało się opuszczać klubu, licząc na to, że może zespół pomyli się i zagra jeszcze raz. Boskie kawałki w cudownej aranżacji. Elektroniczne downtempo z gitarami, saksofonem, fortepianem, fletem, perkusją i eterycznym kobiecym wokalem to jest coś, co mnie kręci.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie jestem mistrzem w pisaniu recenzji, a tego, co się tam działo nie umiem opisać słowami. Po prostu poezja.&lt;br /&gt;I wszyscy ci, którzy zrezygnowali z kupna biletu na rzecz zakupów w Factory - shame on you! Żałujcie, że was nie było, bo przegapiliście kawał grubego koncertu ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;P.S. Aha, gdyby ktoś pytał - odstraszanie gołębi za pomocą symulacji odgłosów jastrzębia NIE DZIAŁA.&lt;br /&gt;Dziękuję za uwagę.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4050774812376236903-7212328343581752797?l=noname-nn.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://noname-nn.blogspot.com/feeds/7212328343581752797/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2011/04/bonobono.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/7212328343581752797'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/7212328343581752797'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2011/04/bonobono.html' title='Bonobono'/><author><name>Nini</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04753764221336739833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4050774812376236903.post-6676493956736065132</id><published>2011-03-23T16:41:00.004+01:00</published><updated>2011-03-23T16:48:57.835+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='books'/><title type='text'>All(i)en</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Dzień z życia jeleni.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Słychać  nieznośnie ckliwą muzyczkę, kurtyna idzie w górę i widzimy drzewa w pełnej krasie letniego popołudnia. Jelonek tańczy i od niechcenia skubie sobie listki. Stąpając leniwie, wędruje pośród delikatnego listowia.&lt;br /&gt;Wkrótce zaczyna kaszleć i pada martwy.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Kurtyna!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I jak tu nie kochać Woody'ego Allena, który takimi tekstami potrafi rozłożyć mnie na łopatki za każdym razem? Kiedy dopada mnie zły humor i bezsens istnienia sięgam po losowe strony ze zbioru jego tekstów pt. "Obrona szaleństwa" i nie ma siły, jego humor bawi mnie ciągle tak samo. &lt;br /&gt;Ma 100% skuteczności w walce z depresją.&lt;br /&gt;Polecam ;)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4050774812376236903-6676493956736065132?l=noname-nn.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://noname-nn.blogspot.com/feeds/6676493956736065132/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2011/03/allien.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/6676493956736065132'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/6676493956736065132'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2011/03/allien.html' title='All(i)en'/><author><name>Nini</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04753764221336739833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4050774812376236903.post-2915104378806265783</id><published>2011-03-18T22:22:00.003+01:00</published><updated>2011-03-18T22:32:12.649+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przemyślenia własne'/><title type='text'>Wyznania starej feministki</title><content type='html'>Jestem feministką.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie jestem brzydka, stara, ani nieatrakcyjna dla facetów. Golę nogi, nie mam wibratora, ani stadka kotów w pustym mieszkaniu. Nie potrzebuję zaspokojenia, noszę seksowną bieliznę i chadzam na imprezy.&lt;br /&gt;Uważam, że faceci są gorszą częścią rasy, płcią brzydszą, słabszą i generalnie mniej ogarniętą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dlaczego piszę o tym wszystkim? Bo czasem już nie mogę wytrzymać tych samczych zachowań, akcji, głupot, pierdolenia, wszystkiego. Ogarnia mnie ochota na wykastrowanie wszystkiego, co posiada zwis między nogami. Tak byłoby o wiele łatwiej. Bo faceci to takie chuje, z tym że na nóżkach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I uwierz mi, kobieto, on zrobi wszystko, żeby dobrać się do Twoich majtek. Powie Ci wszystko, co chcesz usłyszeć, naobiecuje złote góry, zrobi nadzieję, przyrzeknie solenną poprawę po to, żeby dostać to, czego on chce. A reszta to fikcja większa od Star Treka.&lt;br /&gt;Po każdej takiej akcji poważnie zastanawiam się nad zostaniem lesbijką. Albo chociaż dendrofilem.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Lubię brzozy.&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4050774812376236903-2915104378806265783?l=noname-nn.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://noname-nn.blogspot.com/feeds/2915104378806265783/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2011/03/wyznania-starej-feministki.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/2915104378806265783'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/2915104378806265783'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2011/03/wyznania-starej-feministki.html' title='Wyznania starej feministki'/><author><name>Nini</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04753764221336739833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4050774812376236903.post-4597523934118798303</id><published>2011-03-18T10:53:00.004+01:00</published><updated>2011-03-18T11:03:02.738+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='życie codzienne'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przemyślenia własne'/><title type='text'>The end is coming!</title><content type='html'>Koniec świata zbliża się szybciej niż myślisz. Jest tuż za rogiem, czai się, czekając na twoją nieuwagę, by zaskoczyć cię od tyłu i bynajmniej nie zaoferować wesołego przyjęcia-niespodzianki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Może to i lepiej? Od dawna uważałam, że ludzie nie zasługują na to, żeby żyć na Ziemi. Dostaliśmy od niej wszystko, a odwdzięczyliśmy się paląc, grabiąc, niszcząc, wiercąc w jej głębi, kradnąc co tylko się da. I jeszcze bezczelnie się dziwimy, że Matka Ziemia daje nam subtelne znaki w postaci trzęsień, huraganów, powodzi i wybuchających wulkanów. Jednak nie pojęliśmy aluzji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak dla mnie, świat mógłby się skończyć dziś, w godzinach popołudniowych (bo przedtem chciałabym jednak zjeść obiad). Pewnie, może byłoby mi przykro, że tyle cudownych miejsc na świecie, tyle zwierząt i roślin zginęłoby bezpowrotnie, ale cóż - nie ukrywajmy, że przy dzisiejszym trybie życia ludzkości takie masowe zniszczenie i wyginięcie gatunków i tak nastąpiłoby w dość bliskim przedziale czasowym. To po prostu koniec świata w wersji ze zwolnionym tempem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jestem przygotowana na najgorsze. Umyłam zęby, pościeliłam łóżko, zjadłam poranną owsiankę, więc cóż, &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Apokalipso, możesz nadchodzić!&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4050774812376236903-4597523934118798303?l=noname-nn.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://noname-nn.blogspot.com/feeds/4597523934118798303/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2011/03/end-is-coming.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/4597523934118798303'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/4597523934118798303'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2011/03/end-is-coming.html' title='The end is coming!'/><author><name>Nini</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04753764221336739833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4050774812376236903.post-1748343741310629594</id><published>2011-03-13T11:25:00.002+01:00</published><updated>2011-03-13T11:33:03.521+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kuchennie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='życie codzienne'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przemyślenia własne'/><title type='text'>Gorączka sobotniej nocy</title><content type='html'>Miało być grzecznie, spokojnie, postnie. A wyszło jak zwykle.&lt;br /&gt;Tańce dzikie bez butów, śpiewy, gejowskie pociągi, kupa śmiechu i pewna obawa, że część z tego może znaleźć się dziś na YouTubie. A co tam! Niech wiedzą, że "jak się bawić, to się bawić, drzwi rozjebać - nowe wstawić"*.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;P.S. Pamiętajcie, że zawsze znajdzie się ktoś gotów wymasować wam stopy po tańcowaniu w niebotycznie wysokich szpilkach. Bądźcie przygotowani! ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;* czyli motto życiowe wczorajszego pana młodego&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;P.S.2&lt;br /&gt;A teraz całkiem z innej beczki:&lt;br /&gt;Wymyśliłam przepis na zajebistą wiosenną sałatkę:&lt;br /&gt;- liście młodego, świeżego szpinaku&lt;br /&gt;- świeży zielony ogórek pokrojony w grube plasterki&lt;br /&gt;- świeże (hiszpańskie, jak na razie)truskawki, również w grube plastry&lt;br /&gt;- kiełki bazylii&lt;br /&gt;- dobra oliwa z oliwek do polania po wszystkim&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Orgazmicznie pyszna! ;)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4050774812376236903-1748343741310629594?l=noname-nn.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://noname-nn.blogspot.com/feeds/1748343741310629594/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2011/03/goraczka-sobotniej-nocy.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/1748343741310629594'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/1748343741310629594'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2011/03/goraczka-sobotniej-nocy.html' title='Gorączka sobotniej nocy'/><author><name>Nini</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04753764221336739833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4050774812376236903.post-5426401912032975404</id><published>2011-03-08T18:58:00.003+01:00</published><updated>2011-03-08T19:13:39.563+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='życie codzienne'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przemyślenia własne'/><title type='text'>Flower power</title><content type='html'>Możecie mówić co chcecie, ale kwiaty cieszą każdą kobietę (no dobra, zdecydowaną większość, bo znajdują się też abnegatki). Z okazji dnia kobiet, walentynek, środy, czy po prostu bez okazji, zawsze wywołają uśmiech na twarzy obdarowywanej.&lt;br /&gt;Ja wyjątkowo kocham kwiaty i bardzo często się nimi otaczam, więc zadowoliłby mnie bukiet polnych kwiatów, czy ogrodowy mieczyk, ale nie pogardzę też bukietem stu czerwonych róż. A co.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mężczyźni nie za bardzo rozumieją tego, że taka mała rzecz potrafi sprawić tyle przyjemności (nie chodzi mi o ich członki). Dziwią się nam niepomiernie, gdy za otrzymany bukiet kwiatów potrafimy się naprawdę słodko odwdzięczać.&lt;br /&gt;Panowie, nie musicie tego rozumieć, nie musicie wiedzieć dlaczego to daje nam tyle radości - po prostu nam ją dajcie. A my nie będziemy dłużne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mężczyźni marudzą, nie pamiętają, wykręcają się od kupowania drobiazgów swoim żonom/dziewczynom/kochankom, a zapominają, że to wszystko przecież jest in plus dla nich samych. Kup różę za 5zł, zerwij bukiet stokrotek, raz na jakiś czas podaruj swojej kobiecie kwiaty - czy to tak wiele kosztuje? Zadowolisz ją, więc tym samym zapunktujesz i zadowolisz siebie ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie wiem na czym to polega, ale gdybym była facetem kupowałabym swojej kobiecie kwiaty. Takie bez okazji i z jakiegoś powodu. Kwiaty na przeprosiny może nie rozwiążą problemu, który zaistniał, ale to gwarantuje złagodzenie sporu i szansę na jakieś porozumienie. Bukiet róż, czy wiosennych tulipanów sprawi, że Twoja wybranka będzie się cieszyć i całować Cię z radości, bo okazałeś się nie być jednym z tych członków, którzy uważają, że kupowanie kwiatów jest lamerskie i nikomu niepotrzebne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Mężczyzno, rusz tyłek sprzed komputera i podaruj swojej kobiecie wrażenie, że może jednak warto z Tobą być.&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;p.s. Tekst popełniony pod wpływem bukietu tulipanów i czerwonej róży&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4050774812376236903-5426401912032975404?l=noname-nn.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://noname-nn.blogspot.com/feeds/5426401912032975404/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2011/03/flower-power.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/5426401912032975404'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/5426401912032975404'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2011/03/flower-power.html' title='Flower power'/><author><name>Nini</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04753764221336739833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4050774812376236903.post-8283815184324179877</id><published>2011-02-25T12:17:00.005+01:00</published><updated>2011-02-25T12:45:51.182+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='życie codzienne'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przemyślenia własne'/><title type='text'>Przewrotność losu (i naszych wyborów)</title><content type='html'>Jak to jest, że facet, z którym było się dobrych parę lat temu do dziś potrafi sentymentalnie wspominać waszą miłość, a nawet mówić o niej trochę w czasie teraźniejszym, a gość, z którym się jest obecnie ma Cię w dupie i nie pokusi się nawet o wysłanie miłego smsa, nie mówiąc już o kupieniu bukietu róż?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To chyba nie kwestia losu, tylko głupoty ludzi. Notorycznie wpieprzamy się w związki, które nie zawsze zdają się być najlepszym wyborem, odrzucając te, w których po dziś dzień bylibyśmy kochani wierną i prawdziwą miłością.&lt;br /&gt;Czytałam jakiś czas temu o tym zjawisku, bardzo częstym wśród kobiet właśnie. Mamy tendencje do odrzucania normalności, harmonii, porządku, stabilności na rzecz czegoś i kogoś, z kim będziemy mieć notoryczne wahania, zaburzenia, emocje (niekoniecznie pozytywne). Bo stabilizacja to nuda.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nasze usta mówią: chcę stabilności, spokoju, bezpieczeństwa, a nasze serce w momencie dokonywania wyboru pójdzie w tę stronę, która zapewni więcej emocji i doznań.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Patrzę wstecz i widzę, że moje wybory życiowe były w większości pokierowane właśnie tą zasadą. Wybór: ktoś, kto Cię kocha do szaleństwa, a ktoś, kto Cię intryguje, jest trudny do zdobycia, pociągający, niekoniecznie bezpieczny - już chyba wiadomo, jaką ścieżką poszłam. &lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;br /&gt;I mam za swoje.&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4050774812376236903-8283815184324179877?l=noname-nn.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://noname-nn.blogspot.com/feeds/8283815184324179877/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2011/02/przewrotnosc-losu-i-ludzkiej-gupoty.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/8283815184324179877'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/8283815184324179877'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2011/02/przewrotnosc-losu-i-ludzkiej-gupoty.html' title='Przewrotność losu (i naszych wyborów)'/><author><name>Nini</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04753764221336739833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4050774812376236903.post-1112243795423310653</id><published>2011-02-24T23:57:00.000+01:00</published><updated>2011-02-24T23:58:50.812+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='życie codzienne'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przemyślenia własne'/><title type='text'>Apparently...</title><content type='html'>...mój świat ma mnie głęboko w dupie.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4050774812376236903-1112243795423310653?l=noname-nn.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://noname-nn.blogspot.com/feeds/1112243795423310653/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2011/02/apparently.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/1112243795423310653'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/1112243795423310653'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2011/02/apparently.html' title='Apparently...'/><author><name>Nini</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04753764221336739833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4050774812376236903.post-3126606815569775805</id><published>2011-02-23T19:05:00.003+01:00</published><updated>2011-02-23T19:18:04.128+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przemyślenia własne'/><title type='text'>Przygarnę...</title><content type='html'>...faceta, który umie dobrze gotować, lubi próbować nowych smaków, jest otwarty na różne propozycje (kulinarne też!) i ogólnie ogarnia coś więcej niż zrobienie ekspresowej herbaty lub płatków.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sama bardzo lubię gotować, kombinować z nowymi smakami, a kuchnia jest dla mnie najważniejszym miejscem w całym domu. Marzy mi się wielka kuchnia z wyspą, w białych kolorach, wielką lodówką, ziołami w skrzynkach i... facetem, który z uśmiechem na ustach serwuje mi jakieś niesamowite danie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mężczyźni, którzy potrafią dobrze gotować (i lubią to) mają w sobie ten specyficzny rodzaj seksapilu, tego czegoś, co sprawia, że marzy się o tym, by gotując występowali w samych tylko fartuszkach. Marzy mi się taki ktoś, kto będzie razem ze mną smakował nowych potraw, fascynował się crème brûlée, mulami, dobrym winem i innymi pysznymi rzeczami, które umilają życie. Taki Jamie Olivier czy jakaś męska wersja Nigelli Laweson.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mężczyźni! Do garów! Pamiętajcie, że przez żołądek do punktu G! ;)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4050774812376236903-3126606815569775805?l=noname-nn.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://noname-nn.blogspot.com/feeds/3126606815569775805/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2011/02/przygarne.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/3126606815569775805'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/3126606815569775805'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2011/02/przygarne.html' title='Przygarnę...'/><author><name>Nini</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04753764221336739833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4050774812376236903.post-6856309229554509178</id><published>2011-02-22T14:55:00.004+01:00</published><updated>2011-02-22T15:51:21.894+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='życie codzienne'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przemyślenia własne'/><title type='text'>Take me or leave me</title><content type='html'>Kiedy się przytulam, odsuwasz się na bok. Kiedy patrzę na Ciebie zbyt długo, odwracasz wzrok. Kiedy chcę Ci powiedzieć coś ważnego, zmieniasz temat.&lt;br /&gt;Chcesz, żeby było ładnie i cukierkowo. Żeby było na chwilę, a nie na dłużej, żeby było bajkowo, a nie rzeczywiście. &lt;br /&gt;Każdy by chciał, doskonale to rozumiem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale ja jestem rzeczywista, a w rzeczywistości zdarzają się rzeczy poważne i trudne. Usta nie służą tylko i wyłącznie do pocałunków i ponętnych szeptów, ale do przekazywania treści ważnych, do rozmawiania o sprawach istotnych. Ramiona nie służą tylko do oplatania w miłosnym uścisku, ale do przyjacielskiego przytulenia, kiedy jest potrzebne i do zapewnienia poczucia bezpieczeństwa. Ciało nie stanowi jedynie obiektu seksualnego, lecz odrębną istotę, jednostkę, która potrzebuje wierności, zaufania, miłości, lojalności,szacunku, prawdy i bezpieczeństwa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie jestem pierwszą lepszą lalką z ulicy, którą użyjesz i wyrzucisz na śmietnik. Biorąc mnie, bierzesz moje problemy, wątpliwości, uczucia, przeszłość, doświadczenie i wiele innych. Pogódź się z tym, tak jak ja pogodziłam się z tym kim jesteś.&lt;br /&gt;Nie mówię, że na zawsze, na wieki wieków, póki śmierć nas nie rozłączy. Ale to nie znaczy, że mam być jakimś chwilowym, efemerycznym, nie zasługującym na partnerskie traktowanie pyłkiem kurzu.&lt;br /&gt;Traktuj mnie poważnie, bo jesteśmy dorosłymi ludźmi, a nie piętnastolatkami na dyskotece.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4050774812376236903-6856309229554509178?l=noname-nn.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://noname-nn.blogspot.com/feeds/6856309229554509178/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2011/02/take-me-or-leave-me.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/6856309229554509178'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/6856309229554509178'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2011/02/take-me-or-leave-me.html' title='Take me or leave me'/><author><name>Nini</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04753764221336739833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4050774812376236903.post-1247013393470746319</id><published>2011-02-07T18:13:00.004+01:00</published><updated>2011-02-07T18:21:09.524+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='życie codzienne'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przemyślenia własne'/><title type='text'>Dark side of the moon</title><content type='html'>Czasem tak sobie myślę, że to zabawne. Zabawne, że wcale mnie nie znasz. Nie wyobrażasz sobie nawet jaka potrafię być, co myślę, co potrafię zrobić. Patrzysz na mnie i wydaje ci się, że jestem słodkim aniołkiem, kujonem, wiernym szczeniaczkiem, głupią blondynką, poukładaną, nudną dziewczynką. W swojej głowie tworzysz wizerunek mnie, jaki sam chcesz widzieć. Kreujesz mini stereotyp mnie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A ja patrzę na to wszystko, uśmiecham się słodko i myślę wtedy jak bardzo ograniczony jesteś w swoim myśleniu. Jak bardzo się mylisz i jak szeroko otworzyłbyś usta ze zdziwienia, gdybyś usłyszał moje prawdziwe myśli.&lt;br /&gt;Wszyscy udajemy, czy chcemy tego, czy nie. Na co dzień zakładamy różne maski, przybieramy pozy, w których wygodnie jest nam przebrnąć przez trudny dnia codziennego. A w zaciszu uaktywniamy tryb Mr. Hyde'a.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wolni możemy być tylko we własnych głowach.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;So sad.&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4050774812376236903-1247013393470746319?l=noname-nn.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://noname-nn.blogspot.com/feeds/1247013393470746319/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2011/02/dark-side-of-moon.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/1247013393470746319'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/1247013393470746319'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2011/02/dark-side-of-moon.html' title='Dark side of the moon'/><author><name>Nini</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04753764221336739833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4050774812376236903.post-1115822529821259585</id><published>2011-01-27T12:36:00.002+01:00</published><updated>2011-01-27T12:46:07.121+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='życie codzienne'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przemyślenia własne'/><title type='text'>La comparaison</title><content type='html'>&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Je suis plus belle que toi. Je suis plus intelligente que toi. Je suis la meilleure en tout.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Krótka lekcja dowartościowywania siebie. &lt;br /&gt;Po francusku jakoś lepiej to brzmi ;)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4050774812376236903-1115822529821259585?l=noname-nn.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://noname-nn.blogspot.com/feeds/1115822529821259585/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2011/01/la-comparaison.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/1115822529821259585'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/1115822529821259585'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2011/01/la-comparaison.html' title='La comparaison'/><author><name>Nini</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04753764221336739833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4050774812376236903.post-8127083032202654021</id><published>2011-01-27T11:45:00.002+01:00</published><updated>2011-01-27T11:54:06.613+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='życie codzienne'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przemyślenia własne'/><title type='text'>Myśli niepoukładane</title><content type='html'>Kręci mi się w głowie od tych wszystkich myśli, które mam. Chciałabym przelać je tutaj, żeby odczuć spokój i pustą głowę, ale nawet nie wiem jak to zrobić. Tyle różnych problemów, frustracji... Gromadzą się, a ja upycham je po kątach mojej zmęczonej głowy, wierząc, że jak przyjdzie czas to zajmę się nimi odpowiednio. Ale nie zajmuję. Nawarstwiają się, wpychają jedna przed drugą, wyłażą w najmniej odpowiednich momentach, nie dają żyć.&lt;br /&gt;Chcę Ci to wszystko powiedzieć, wykrzyczeć w twarz, żebyś jakoś zareagował, żebyś zrobił cokolwiek, poza robieniem uników. Unikanie problemu go nie rozwiązuje, wiesz o tym doskonale, a mimo to ciągle to robisz.&lt;br /&gt;Chcę jasności, przejrzystości, porozumienia, rozmowy, która pozwoli to wszystko jakoś poukładać, żeby żyć dalej w trochę lepszym stanie niż teraz.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tysiąc myśli na minutę.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Przepalają mi się obwody.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Ps. Z tego wszystkiego zapomniałam o kolejnej rocznicy tego miejsca. Więc wszystkiego najlepszego dla mnie.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4050774812376236903-8127083032202654021?l=noname-nn.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://noname-nn.blogspot.com/feeds/8127083032202654021/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2011/01/mysli-niepoukadane.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/8127083032202654021'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/8127083032202654021'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2011/01/mysli-niepoukadane.html' title='Myśli niepoukładane'/><author><name>Nini</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04753764221336739833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4050774812376236903.post-4782001484042704057</id><published>2011-01-19T11:10:00.001+01:00</published><updated>2011-01-19T11:12:12.102+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wyczytane'/><title type='text'>Golden rule</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;If a guy pauses a game just to text you back.&lt;br /&gt;Marry him.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Hm, hm. No nie wiem.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4050774812376236903-4782001484042704057?l=noname-nn.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://noname-nn.blogspot.com/feeds/4782001484042704057/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2011/01/golden-rule.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/4782001484042704057'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/4782001484042704057'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2011/01/golden-rule.html' title='Golden rule'/><author><name>Nini</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04753764221336739833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4050774812376236903.post-8020026395869784670</id><published>2011-01-07T20:59:00.003+01:00</published><updated>2011-01-07T21:02:33.973+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='życie codzienne'/><title type='text'>Z pewnym żalem ogłaszam...</title><content type='html'>...panu z naprzeciwka, że w moim oknie zostały dziś ponownie zainstalowane rolety i już nie będzie pan miał szansy oglądania mnie nago jakieś 5 razy dziennie, w różnych pozach.&lt;br /&gt;Miło było zawrzeć mi tę bliską znajomość z panem, to był naprawdę przyjemny czas, i być może kiedyś, gdy zapomnę zasłonić okna w porę, zobaczymy się jeszcze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pańska na zawsze,&lt;br /&gt;Naga N. (NN)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4050774812376236903-8020026395869784670?l=noname-nn.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://noname-nn.blogspot.com/feeds/8020026395869784670/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2011/01/z-pewnym-zalem-ogaszam.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/8020026395869784670'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/8020026395869784670'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2011/01/z-pewnym-zalem-ogaszam.html' title='Z pewnym żalem ogłaszam...'/><author><name>Nini</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04753764221336739833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4050774812376236903.post-5415979494728659272</id><published>2011-01-07T13:13:00.004+01:00</published><updated>2011-01-07T13:22:46.773+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przemyślenia własne'/><title type='text'>Ktoś mi kiedyś powiedział</title><content type='html'>...że miłość to wzajemny szacunek, zaufanie, poczucie bezpieczeństwa, szczerość. &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Jeśli tego wszystkiego nie ma, to na chuj taka miłość?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Nie wiem gdzie się tak strasznie pogubiłam w moim życiu, że o tych podstawowych rzeczach zapomniałam, ale faktem jest, że tak się stało. Nie da się prawidłowo i szczęśliwie funkcjonować bez tych wartości, wiem z autopsji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie chcesz ze mną rozmawiać, nie znasz moich myśli, nie odczytujesz moich gestów. Może chociaż czytasz mojego bloga i sam zrozumiesz czego mi trzeba. Czego nam trzeba. Czego trzeba każdemu normalnemu człowiekowi na świecie, żeby czuł, że jest tam, gdzie powinien być.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4050774812376236903-5415979494728659272?l=noname-nn.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://noname-nn.blogspot.com/feeds/5415979494728659272/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2011/01/ktos-mi-kiedys-powiedzia.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/5415979494728659272'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/5415979494728659272'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2011/01/ktos-mi-kiedys-powiedzia.html' title='Ktoś mi kiedyś powiedział'/><author><name>Nini</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04753764221336739833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4050774812376236903.post-1982868089936939421</id><published>2011-01-02T17:47:00.002+01:00</published><updated>2011-01-02T17:48:55.926+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='życie codzienne'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wydarzenia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przemyślenia własne'/><title type='text'>Postanowienia noworoczne</title><content type='html'>Po pierwsze: Będę szczęśliwa.&lt;br /&gt;Po drugie: Wytrwam w moich postanowieniach noworocznych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziękuję za uwagę i życzę miłego spędzenia następnych 365 dni waszego życia.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4050774812376236903-1982868089936939421?l=noname-nn.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://noname-nn.blogspot.com/feeds/1982868089936939421/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2011/01/postanowienia-noworoczne.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/1982868089936939421'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/1982868089936939421'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2011/01/postanowienia-noworoczne.html' title='Postanowienia noworoczne'/><author><name>Nini</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04753764221336739833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4050774812376236903.post-6446621544600986878</id><published>2010-12-30T14:34:00.002+01:00</published><updated>2010-12-30T14:42:02.323+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='życie codzienne'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przemyślenia własne'/><title type='text'>Sense of absurd</title><content type='html'>Jest coś absurdalnego w sytuacji, gdzie leży się bez majtek na fotelu, z wypiętym bobrem w stronę bliżej nieznanego Ci faceta. Leżysz, patrzysz w sufit, nucisz, w czasie gdy obcy facet pakuje Ci rękę po nadgarstek w wiadome miejsce. Absurd wzmaga się jeszcze, gdy w czasie tej czynności on zadaje Ci pytanie typu: "Co tam w szkole?" lub "Co zamierzasz robić na sylwestra?". Nie czuję się zażenowana, śmieję się w duchu czując absurd tego wszystkiego, i odpowiadam zgodnie z prawdą. Bo na tym fotelu się nie kłamie.&lt;br /&gt;Latam z gołym tyłkiem i zza drzwi odkrzykuję na zadawane mi pytania, śmiejemy się, gadamy o pierdołach, jest fajnie. &lt;br /&gt;Gabinet ginekologiczny to najbardziej absurdalne miejsce na świecie.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4050774812376236903-6446621544600986878?l=noname-nn.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://noname-nn.blogspot.com/feeds/6446621544600986878/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2010/12/sense-of-absurd.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/6446621544600986878'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/6446621544600986878'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2010/12/sense-of-absurd.html' title='Sense of absurd'/><author><name>Nini</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04753764221336739833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4050774812376236903.post-2930814686009138220</id><published>2010-12-27T12:45:00.002+01:00</published><updated>2010-12-27T12:48:32.917+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='życie codzienne'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przemyślenia własne'/><title type='text'>Po(d)świętnie</title><content type='html'>Święta skończyły się tak samo szybko, jak się zaczęły. Kolejny rok już prawie odhaczony w kalendarzu. Czuję się staro.&lt;br /&gt;Ale święta były całkiem fajne - udane prezenty, mnóstwo pysznego jedzenia, piękna choinka, leżenie z książką na kanapie, zapach mandarynek i grzanego wina. Jest całkiem fajnie. &lt;br /&gt;Tylko dlaczego tak strasznie brakuje mi motywacji do zrobienia czegokolwiek?&lt;br /&gt;Help wanted. Needed.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4050774812376236903-2930814686009138220?l=noname-nn.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://noname-nn.blogspot.com/feeds/2930814686009138220/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2010/12/podswietnie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/2930814686009138220'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/2930814686009138220'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2010/12/podswietnie.html' title='Po(d)świętnie'/><author><name>Nini</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04753764221336739833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4050774812376236903.post-1683405767912220300</id><published>2010-12-21T11:22:00.003+01:00</published><updated>2010-12-21T12:03:07.712+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='życie codzienne'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przemyślenia własne'/><title type='text'>Złośliwość losu</title><content type='html'>Sytuacja rodem z Monty Pythona:&lt;br /&gt;młoda, piękna dziewczyna idzie pod rękę ze starszym, brzuchatym panem pod pięćdziesiątkę. Trzyma się za jego ramię, bo jest zima i ślisko, a ona ma na sobie wysokie obcasy. Młody przystojny chłopak zwraca na nią uwagę, uśmiecha się, wyobraża sobie różne rzeczy. Ale nie nawiąże kontaktu, bo (uwaga, uwaga!) myśli, że ten pan to mąż tej dziewczyny, więc sprawa jest przesądzona.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No ja wiem, że mamy XXI wiek i bariery wiekowe już nie stanowią problemu, że zdarzają się różne sytuacje, ale na miłość boską, czy córka nie może iść pod ramię z własnym ojcem, żeby nie zostać uznaną za jego młodszą kochankę/żonę? :)&lt;br /&gt;I co mnie wtedy podkusiło, żeby zakładać ten złoty pierścionek?!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przystojnemu chłopakowi zostało wszystko wyjaśnione, więc pewnie odetchnął z ulgą, ale to nie zmienia faktu, że, z różnych powodów, nie pójdziemy razem na kawę, by się z tego wszystkiego pośmiać...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4050774812376236903-1683405767912220300?l=noname-nn.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://noname-nn.blogspot.com/feeds/1683405767912220300/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2010/12/zosliwosc-losu.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/1683405767912220300'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/1683405767912220300'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2010/12/zosliwosc-losu.html' title='Złośliwość losu'/><author><name>Nini</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04753764221336739833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4050774812376236903.post-6112221583263837714</id><published>2010-12-17T15:21:00.002+01:00</published><updated>2010-12-17T15:41:39.851+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='życie codzienne'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przemyślenia własne'/><title type='text'>something's wrong</title><content type='html'>Normalnie kocham święta Bożego Narodzenia. Klimat, śnieg, jedzenie, strojność, choinki, światełka, kolory i zapachy. Normalnie to wszystko wywołuje na mojej twarzy uśmiech od ucha do ucha, który nie znika aż do stycznia.&lt;br /&gt;W tym roku jest jednak trochę inaczej, bo mimo, że czuję zbliżający się nastrój to jednak coś w duszy nie daje mi spokoju i mnie nieustannie zasmuca.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Te święta będą dla mnie inne niż w ostatnich dwóch latach. Nie będzie podwójnego ubierania choinki, pieczenia ciasteczek, walki o anielskie włosy. Nie będzie leżenia przed kominkiem, obijania się, oglądania GP, śmiechów, zabaw z psami. To wszystko, i jeszcze więcej, odeszło wraz z moją drugą rodziną, a w zasadzie z rodziną M.&lt;br /&gt;Przez te lata sama stałam się jej częścią, byłam z nimi tak związana, że oczywistym wydawało się dzielenie z nimi smutków i radości. W tym roku tej radości nie podzielę, bo nie mam już takiego prawa - i dlatego łzy spływają mi po policzkach.&lt;br /&gt;Może kiedyś popełniłam błąd pozwalając sobie aż tak bardzo się z nimi związać, poczuć się jak rodzina, ale wtedy nie myślałam o konsekwencji, która spadnie na mnie w momencie rozstania. Bo nie myślałam o rozstaniu w ogóle.&lt;br /&gt;Rozstając się z M. rozstałam się też z jego rodziną, którą kochałam nad życie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zastanawiam się teraz nad sensem wiązania się z ludźmi, bo w takich momentach mam ochotę zostać pustelnikiem. Mam wielką tendencję do przywiązywania się do osób, miejsc, przedmiotów - gdy przychodzi mi się z nimi rozstać, czuję jakby ktoś wyrwał mi kawałek mojego ciała, czegoś bliskiego. Tej dziury nie da się zasklepić, można udawać przez jakiś czas, że jej nie ma, ale to nie zmienia faktu, że coś lub ktoś odeszło w przeszłość już na zawsze.&lt;br /&gt;Nie umiem tego zaakceptować, czuję się wytrącona z równowagi, niepełna, bez sensu. Brakuje mi ich, tak jak brakuje mi M.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4050774812376236903-6112221583263837714?l=noname-nn.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://noname-nn.blogspot.com/feeds/6112221583263837714/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2010/12/somethings-wrong.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/6112221583263837714'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/6112221583263837714'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2010/12/somethings-wrong.html' title='something&apos;s wrong'/><author><name>Nini</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04753764221336739833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4050774812376236903.post-463100870627093966</id><published>2010-12-11T16:08:00.003+01:00</published><updated>2010-12-11T16:16:03.646+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='życie codzienne'/><title type='text'>Zbiorczy</title><content type='html'>Z lenistwa, a może i z braku większej potrzeby nie pisałam tutaj od jakiegoś czasu. Dzisiaj więc w ramach zadośćuczynienia walnę combo, czyli zbiór wszystkiego tego, co zdarzyło się w ciągu tego czasu. Taka wyliczanka, życie w skrócie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pierwsze narty w tym sezonie, śnieg, ja i Ty, zmarznięte policzki i gorąca czekolada na stoku. &lt;span style="font-style:italic;"&gt;A potem już w sumie tylko gorzej&lt;/span&gt;. Cały tydzień choroby, okropnego cierpienia nie do wytrzymania, nieprzespane noce, gorączki, płacz z bólu i tak w kółko. &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Potem trochę lepiej.&lt;/span&gt; Przytulanki w łóżku, pieczenie pierniczków, przemeblowanie, polepszenie samopoczucia, relaks.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Parabola.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ps. Wiecie, że już niedługo święta? Yay :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4050774812376236903-463100870627093966?l=noname-nn.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://noname-nn.blogspot.com/feeds/463100870627093966/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2010/12/zbiorczy.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/463100870627093966'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/463100870627093966'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2010/12/zbiorczy.html' title='Zbiorczy'/><author><name>Nini</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04753764221336739833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4050774812376236903.post-3403226223967451721</id><published>2010-12-02T17:18:00.003+01:00</published><updated>2010-12-02T17:35:18.678+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='życie codzienne'/><title type='text'>Dzień z pocztówki</title><content type='html'>Zawsze gdy mam w rękach zimowe pocztówki i patrzę na te ośnieżone choinki, metrowe zaspy, słońce przedzierające się przez wierzchołki drzew, które oświetla dziewiczy i niczym nie skażony śnieg, mam wrażenie, że to wszystko to złuda.&lt;br /&gt;Dzisiejszego dnia jednak sama stałam się częścią tej pocztówki i uwierzyłam, że ta magia wcale nie jest wytworzona za pomocą photoshopa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mróz, słońce, metrowe zaspy śniegu i dwa konie przedzierające się przez lodową pustynię, jaką stały się okoliczne pola. Nie widać drogi, nie widać końca, nie widać niczyich śladów. Tylko my, na grzbietach koni zagrzebanych po pas, a przed nami las na horyzoncie. Mróz szczypie w uszy, słońce przypieka policzki, śnieg skrzypi pod kopytami i jak okiem sięgnął pustka i cisza.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Las zimowy jest niezwykle przyjemnym zjawiskiem. Drzewa otulone kołderką ze śniegu błyszczą w słońcu jak najpiękniejsze klejnoty, jest ciepło i bezwietrznie, można usłyszeć własne bicie serca. Sarny jedna po drugiej przebiegają nam przed nosem, nie boją się, bośmy swoi. Przeskakują leśne parowy i zwalone drzewa, niemal unoszą się nad śniegiem. Jest pięknie.&lt;br /&gt;Galopujemy długimi leśnymi ścieżkami, zostawiając za sobą śniegową kurzawę, przeganiamy się na dróżkach, strząsamy sobie za kołnierze śnieg z ciężko zwisających świerkowych gałęzi, ślizgamy się na oblodzonych alejkach. I powoli przez wielkie zaspy na polu wracamy do domu. Konie dyszą ciężko, para unosi się z nad ich rozgrzanych ciał i pysków, idą raźniej, bo wyczuwają bliski powrót do domu. I my także, zmęczeni, zmarznięci, ale uśmiechnięci od ucha do ucha wracamy do naszej stajni.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Było niesamowicie, nie da się tego ująć w słowach. Kogo nie było tam dzisiaj z nami, niech żałuje, bo przegapił naprawdę jeden z najlepszych wyjazdów w życiu.&lt;br /&gt;Ja sama żałuję tylko, że nie wzięłam ze sobą aparatu...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4050774812376236903-3403226223967451721?l=noname-nn.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://noname-nn.blogspot.com/feeds/3403226223967451721/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2010/12/dzien-z-pocztowki.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/3403226223967451721'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/3403226223967451721'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2010/12/dzien-z-pocztowki.html' title='Dzień z pocztówki'/><author><name>Nini</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04753764221336739833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4050774812376236903.post-3876997119210165766</id><published>2010-12-01T19:36:00.005+01:00</published><updated>2010-12-01T19:55:54.235+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='życie codzienne'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przemyślenia własne'/><title type='text'>Pociąg do piękna</title><content type='html'>To nie jest tak, że na świecie są sami piękni ludzie. Brzydcy też są. I bez znaczenia jak często będziemy mówić o "pięknie wewnętrznym" ("które jest najważniejsze") i tak zawsze wybierzemy tego/tą, który jest przystojny/piękna, ma zniewalający uśmiech, świetną figurę/budowę ciała, piękną twarz. Nikt z własnego wyboru nie chce być z osobą brzydką, nieatrakcyjną, taką, która mu się nie podoba, taką, która go nie pociąga fizycznie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak to jest, że gdy podrywa mnie mało atrakcyjny facet, w którego towarzystwie przebywam, czuję się mało komfortowo? Poczułam to dzisiaj bardzo wyraźnie. Chciałam zniknąć, zapaść się pod ziemię, byle tylko nie wpatrywał się we mnie tym maślanym wzrokiem ktoś, kto jest, najogólniej mówiąc, nieatrakcyjny fizycznie.&lt;br /&gt;Patrzył na mnie jak na jedzenie, uśmiechał się, żartował, a ja czułam zażenowanie, że nie mogę czuć się swobodnie. Och, jak bardzo ta sytuacja się zmienia, gdy po drugiej stronie stołu siedzi atrakcyjny młodzieniec, do którego aż się zęby szczerzą i ślinka leci. Wtedy nie interesuje mnie nic innego niż on sam i jego osoba.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To wszystko brzmi okropnie płytko, ale tak naprawdę każdy z nas szuka dla siebie kogoś równie atrakcyjnego, lub bardziej atrakcyjnego od siebie. Nikt nie chce być z grubymi/łysiejącymi/krzywonogimi/włochatymi etc. każdy chce piękna. Na szczęście piękno jest pojmowane na milion sposobów, dlatego właściwie wszyscy znajdziemy swoich amatorów prędzej czy później.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie uważam, że jestem potomkinią Afrodyty, ale uważam się za atrakcyjną kobietę. Można mi wiele zarzucać, bo wszystko zależy od indywidualnych gustów i upodobań, ale generalnie rzecz biorąc, gdy staję przed lustrem to uśmiecham się do siebie i swojego ciała. I tego samego szukam u potencjalnego partnera (oczywiście nie tylko tego). Jeżeli facet mi się podoba, pociąga, sprawia, że go pożądam to jest to pierwszy krok do dalszej znajomości i kolejnych etapów poznawania. Jeszcze nigdy nie było tak, żebym na tym pierwszym etapie pozostała, bo gdybym chciała mieć kogoś tylko dla samego piękna to już wolałabym wykupić sobie karnet do Luwru i tam zażywać spotkań z pięknem każdego dnia. Atrakcyjny wygląd to nie wszystko, ale bardzo dużo i uważam, że bez tego fizycznego przyciągania nie ma mowy o tworzeniu czegoś więcej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Miałam ten wpis zakończyć jakąś ładną puentą, ale nie mam pomysłu.&lt;br /&gt;Więc &lt;span style="font-style:italic;"&gt;koniec i bomba, a kto czytał, ten trąba&lt;/span&gt;?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4050774812376236903-3876997119210165766?l=noname-nn.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://noname-nn.blogspot.com/feeds/3876997119210165766/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2010/12/pociag-do-piekna.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/3876997119210165766'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/3876997119210165766'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2010/12/pociag-do-piekna.html' title='Pociąg do piękna'/><author><name>Nini</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04753764221336739833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4050774812376236903.post-2247839142214098465</id><published>2010-11-28T16:49:00.004+01:00</published><updated>2010-11-28T19:11:57.802+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='życie codzienne'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przemyślenia własne'/><title type='text'>Tick, tick, tick. That's the sound of your life running out.</title><content type='html'>Czas mknie jak zwariowany. Nie zatrzymuje się na światłach, ignoruje przejścia dla pieszych i wygrażające staruszki, pędzi przed siebie zdeterminowany na całego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Minął rok od czasu, gdy spędziłam ten wieczór razem z Nim na kamiennogórskim pogotowiu. Szałowe andrzejki. Krew, szwy i ból odeszły już dawno w zapomnienie. On nie. Daje wyraz swojego istnienia przeciągając się leniwie jak kot i wyłączając budziki, żeby pospać jeszcze ciut dłużej. Śpimy na łyżeczkę, patrzymy sobie w oczy, budzimy się razem i niby wszystko jest dokładnie tak samo. &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Nie, właściwie to nic nie jest takie samo.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Zdaję sobie sprawę z upływającego czasu, z tego, że nigdy już nic nie będzie takie, jakie było. Ba, podobne nawet. Chcę, żeby było lepiej, ale wiem, że może to być tylko pobożne życzenie.&lt;br /&gt;Zamykam oczy i myślę, że nie chcę myśleć. Chcę żyć, uśmiechać się, cieszyć, nie mieć zmartwień. Chcę leżeć przed kominkiem, patrzeć na padający za oknem śnieg, czuć to ciepło i spokój ducha, który czułam kiedyś, dawno temu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czas biegnie jak szalony, życie ucieka przed oczami, a jedyne o czym marzę to przestać to pisać i się przytulić. &lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;I bynajmniej nie do pluszowego lisa.&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4050774812376236903-2247839142214098465?l=noname-nn.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://noname-nn.blogspot.com/feeds/2247839142214098465/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2010/11/tick-tick-tick-thats-sound-of-your-life.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/2247839142214098465'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/2247839142214098465'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2010/11/tick-tick-tick-thats-sound-of-your-life.html' title='Tick, tick, tick. That&apos;s the sound of your life running out.'/><author><name>Nini</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04753764221336739833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4050774812376236903.post-4086620536018211241</id><published>2010-11-21T17:54:00.002+01:00</published><updated>2010-11-21T18:18:33.578+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='życie codzienne'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wyczytane'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przemyślenia własne'/><title type='text'>Kocham Joannę Szczepkowską</title><content type='html'>Za jej cięty język, trafne uwagi, bezbłędne wytykanie palcem tego, co powinno być wytknięte. Co tydzień z niecierpliwością czekam na jej felieton w "WO", a gdy zamiast jej pojawia się czyjś inny - odczuwam zaburzenie mojego harmonogramu leniwej soboty.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niemal za każdym razem po przeczytaniu jej tekstu kiwam potakująco głową, bo w stu procentach zgadzam się z tym, co pisze. Jakby siedziała w mojej duszy i przelewała jej zawartość na swoje felietony, czego jak tak świetnie nie potrafię.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Felieton z 20 listopada, zatytułowany "Lokator marzeń" dotknął mnie tak bardzo, że musiałam coś z tym zrobić. W zasadzie ostatnio czego tylko się nie dotknę znajduję smutne odniesienie do mojej rzeczywistości, wobec czego odnoszę wrażenie jakoby wszyscy na świecie pisali o tym co w mojej trawie piszczy. Świadczy to o mojej pospolitości? Czy może już raczej o pewnej obsesji szukania siebie wszędzie, gdzie nie spojrzę? Nieważne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tekst Szczepkowskiej dotknął mnie do żywego. Widzę tam siebie, widzę jego, widzę masę młodych ludzi, żyjących w ten sposób. Żyjących marzeniem, wyobrażeniem, snem, wizją czegoś nieosiągalnego. Zamiast sięgać po to, co możemy zdobyć, co jest możliwe do osiągnięcia, wymyślamy miliony spraw i rzeczy, których nie możemy mieć. Fantazjujemy, przebywamy w świecie nierzeczywistym, bo z tym rzeczywistym nie chcemy się stykać.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;"Niestety, bardzo, bardzo wspomagająca w takim "wymarzonym" życiu jest kultura SMS-ów. Czeka się przecież na dźwięk wiadomości znacznie częściej niż na człowieka, który, skoro ma czas wysyłać co minutę kilka zdań, to równie dobrze mógłby się spotkać."&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Ale nie chce się spotkać. Nie chce żyć tym, co jest realne, zwykłe, błahe, prawdziwe. Woli żyć złudzeniami, jakie dają nam fantazje i wyobrażenia. Wysłanie kilku SMS-ów nic nie kosztuje, zajmuje nam kilka sekund życia, nie wymaga zaangażowania uczuciowego, tylko kawałka wyobraźni, fantazji, polotu pisarskiego. Nie wymaga stawania twarzą w twarz z problemami, jakie stawia przed nami życie, bo w SMS-ach pisze się zwykle rzeczy miłe, flirtujące, zaczepne. To taki miły &lt;span style="font-style:italic;"&gt;break&lt;/span&gt; od życia. Ale ten &lt;span style="font-style:italic;"&gt;break&lt;/span&gt; często przedłuża się i ciągnie w nieskończoność. Człowiek żyje tymi chwilami, a samo życie jest dla niego tylko przerwą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Fantazje są o wiele piękniejsze niż życie prawdziwe, nie mogę się nie zgodzić. Ale kiedyś będą musiały się skończyć, nadejdzie czas zderzenia się z twardą ścianą rzeczywistości, której nie da się pokonać pisząc SMS-a.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Mój nadszedł już dawno.&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4050774812376236903-4086620536018211241?l=noname-nn.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://noname-nn.blogspot.com/feeds/4086620536018211241/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2010/11/kocham-joanne-szczepkowska.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/4086620536018211241'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/4086620536018211241'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2010/11/kocham-joanne-szczepkowska.html' title='Kocham Joannę Szczepkowską'/><author><name>Nini</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04753764221336739833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4050774812376236903.post-2609503202916618981</id><published>2010-11-20T17:49:00.002+01:00</published><updated>2010-11-20T17:53:10.656+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='życie codzienne'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przemyślenia własne'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='muzyka'/><title type='text'>Ile to się człowiek musi narobić...</title><content type='html'>Właśnie przeczytałam, że aby spalić kalorie z mojej dzisiejszej kolacji musiałabym uprawiać seks przez jakieś 250 minut. Hm, łączenie przyjemnego z pożytecznym?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ktoś chętny pomóc w walce z otyłością? (Swoją drogą, 250 minut brzmi prawie niemożliwie...)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ps. Właśnie w Trójce leci audycja z Kings of Leon - kto to czyta niech natychmiast przestanie i zacznie słuchać Trójki! ;)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4050774812376236903-2609503202916618981?l=noname-nn.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://noname-nn.blogspot.com/feeds/2609503202916618981/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2010/11/ile-to-sie-czowiek-musi-narobic.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/2609503202916618981'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/2609503202916618981'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2010/11/ile-to-sie-czowiek-musi-narobic.html' title='Ile to się człowiek musi narobić...'/><author><name>Nini</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04753764221336739833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4050774812376236903.post-7613932523680165581</id><published>2010-11-20T12:21:00.003+01:00</published><updated>2010-11-20T12:34:44.554+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='życie codzienne'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wydarzenia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='muzyka'/><title type='text'>Ty, co nie lubisz trawy - who you wanna be?</title><content type='html'>Czwartkowy koncert Łąki Łan był chyba najpozytywniejszym wydarzeniem mojego życia. Niesamowita atmosfera, fajny klub, genialna muzyka i kapela, na której widok człowiek nie może się nie uśmiechać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wyskakałam się, wypogowałam, wyśpiewałam, zdarłam gardło na ulubionych kawałkach, naśmiałam się jak norka. Najlepszy koncert ever!&lt;br /&gt;No bo powiedzcie mi, na którym koncercie rozdają cukierki, rzucają kwiaty i dmuchane żaby, są fajerwerki, wokalista śpiewa do pluszowej gąsienicy i popija z różowej konewki-słonika? Czy na jakimkolwiek koncercie na świecie spotkacie &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Paprodziada&lt;/span&gt;, &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;MegaMotyla&lt;/span&gt;, &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Jeżusia Mariana&lt;/span&gt;, &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Ponia Kolnego&lt;/span&gt;, &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Bonka&lt;/span&gt; i &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Zająca Cokictokloca&lt;/span&gt;? Tylko na &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Łąki Łan&lt;/span&gt;!&lt;br /&gt;Niesamowicie pozytywne wydarzenie. Na następny koncert koniecznie muszę wyposażyć się we własne czułki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A poza tym:&lt;br /&gt;fajni ludzie, nowi znajomi, nowe miejsca, dawno nie widziany przyjaciel, tradycyjny wrocławski kebab i ozdoby świąteczne w listopadzie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Love Wrocław &lt;3&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4050774812376236903-7613932523680165581?l=noname-nn.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://noname-nn.blogspot.com/feeds/7613932523680165581/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2010/11/ty-co-nie-lubisz-trawy-who-you-wanna-be.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/7613932523680165581'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/7613932523680165581'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2010/11/ty-co-nie-lubisz-trawy-who-you-wanna-be.html' title='Ty, co nie lubisz trawy - who you wanna be?'/><author><name>Nini</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04753764221336739833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4050774812376236903.post-6760698140426169082</id><published>2010-11-16T18:28:00.004+01:00</published><updated>2010-11-16T18:50:54.817+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='życie codzienne'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przemyślenia własne'/><title type='text'>Jesteśmy (niepo)ważni</title><content type='html'>Śmieją się z nas na całym świecie. Z nas, Polaków.&lt;br /&gt;Z naszego katolickiego zaścianka. Z polityków, POPiSów, bólu w krzyżu, z szopki smoleńskiej. Z podejścia do in vitro i aborcji. Z beretów wszelakiej maści. Z piłkarzy. Z najwyższego na świecie posągu Jezusa. Z prezydenta. Z eks prezydenta. Z eks prezydentowej i kota brata prezydenta. Śmieją się z buraczanego pola, które otacza nas zewsząd.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie mogę powiedzieć, że nie mają racji. Sama często mam uśmiech na twarzy. Politowania, niestety. Bo tego, co dzieje się w tym kraju nawet Monty Python by nie wymyślił. Polska, kraj absurdu, wszystko tu jest jak w gabinecie luster. Ważne sprawy wydają się nieważne, zaś to, co jest nieistotne urasta do rangi narodowego problemu. Tu nic nie jest normalne. Aż dziw, że drzewa nie rosną do góry korzeniami, a koty nie szczekają.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak być patriotą w państwie, które przedstawia taki obraz? Które swoim obywatelom rzuca kłody pod nogi w każdym możliwym momencie, które kompromituje nas na arenie międzynarodowej i sprawia, że powiedzenie w świecie 'jestem z Polski' ciężko przechodzi przez gardło.&lt;br /&gt;I co z tego, że mamy historię, powstania, wojny, bitwy, zrywy narodowe. Czy należy chwalić się się tym, że przelewaliśmy swoją i cudzą krew, na dodatek kilkaset lat temu? Doceniam historię, ale w tym państwie żyje się nią zdecydowanie częściej, niż życiem teraźniejszym (nie mówiąc o przyszłym!). Nigdy nie zbudujemy niczego, ciągle oglądając się wstecz.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie jestem patriotką. Moje państwo nie kocha mnie, zresztą z wzajemnością. Jestem przywiązana do ziemi, owszem. Ale nie zrobiłoby mi różnicy, gdybym od tych 21 lat mieszkała np. na południu Prowansji, albo Dalmacji. I kiedy już wyniosę się stąd będę tęsknić za widokiem z okna, za stadem sarenek, które od lat nas odwiedzają, za starą, usychającą brzozą, za moją stadniną, za tym, co mi bliskie. Ale nie za Polską jako taką.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4050774812376236903-6760698140426169082?l=noname-nn.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://noname-nn.blogspot.com/feeds/6760698140426169082/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2010/11/jestesmy-niepowazni.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/6760698140426169082'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/6760698140426169082'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2010/11/jestesmy-niepowazni.html' title='Jesteśmy (niepo)ważni'/><author><name>Nini</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04753764221336739833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4050774812376236903.post-3233653360778150002</id><published>2010-11-14T12:32:00.002+01:00</published><updated>2010-11-14T12:36:30.744+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='życie codzienne'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przemyślenia własne'/><title type='text'>Oczywiście, że się różnimy: nikt podobny do mnie by ze mną nie wytrzymał</title><content type='html'>Znów przerwa w pisaniu. Stwierdziłam po prostu, że nie ma co opisywać w kółko tego samego, bo to zaczyna być nudne. Jestem nudna, ciągle wpadam w te same banały, ciągle popełniam te same błędy i nie umiem się z tego wyrwać. Taka karma. Dla psów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nic mi się nie chce, nie mam motywacji do pisania, do nauki, nawet do wyjścia na dwór ,mimo że jest piękna pogoda. Znowu powracam do tego, co było jakiś czas temu. Niczego się nie nauczyłam, utknęłam w martwym punkcie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Różnimy się. Ale to wcale nie znaczy, że jest mi z Tobą dobrze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ps. Na osłodę życia mam chociaż żelki brzoskwiniowe, jest super.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4050774812376236903-3233653360778150002?l=noname-nn.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://noname-nn.blogspot.com/feeds/3233653360778150002/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2010/11/oczywiscie-ze-sie-roznimy-nikt-podobny.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/3233653360778150002'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/3233653360778150002'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2010/11/oczywiscie-ze-sie-roznimy-nikt-podobny.html' title='Oczywiście, że się różnimy: nikt podobny do mnie by ze mną nie wytrzymał'/><author><name>Nini</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04753764221336739833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4050774812376236903.post-488904017861866295</id><published>2010-11-07T13:19:00.004+01:00</published><updated>2010-11-07T13:36:46.410+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='życie codzienne'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przemyślenia własne'/><title type='text'>think less play more</title><content type='html'>180 miłych wiadomości wylądowało w koszu. Nie mogę ich więcej czytać, bo powodują uśmiech na mojej twarzy, a to wcale nie pomaga utrzymywać trzeźwości myślenia. Uczucia przesłaniają mi wszystko, nie jestem w stanie obiektywnie spojrzeć na sprawę.&lt;br /&gt;Znów doszłam do momentu, w którym żałuję, że nie mam amnezji, albo chociaż maszyny do cofania się w czasie. Uniknęłabym w ten sposób wielu rzeczy, które teraz odbijają się na mnie bolesnym echem.&lt;br /&gt;Chcę coś zmienić, naprawdę chcę zmienić wszystko. I mimo że próbuję, ciągle czuję się jakbym nie drgnęła nawet o centymetr. Wszystko powraca do punktu zerowego. Może ja po prostu nie jestem zdolna do takiej zmiany? Może sama nie mam na tyle siły, by zmienić bieg rzeczy? W tej chwili czuję się tak słaba, że byle podmuch wiatru mógłby obrócić mnie w pył.&lt;br /&gt;I jak tu nie czuć się totalnie beznadziejnie?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;br /&gt;Thank you for making me&lt;br /&gt;feel like I am guilty.&lt;br /&gt;Making it easy to murder your sweet memory.&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4050774812376236903-488904017861866295?l=noname-nn.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://noname-nn.blogspot.com/feeds/488904017861866295/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2010/11/think-less-play-more.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/488904017861866295'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/488904017861866295'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2010/11/think-less-play-more.html' title='think less play more'/><author><name>Nini</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04753764221336739833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4050774812376236903.post-3358219194145072869</id><published>2010-11-01T21:32:00.002+01:00</published><updated>2010-11-01T21:36:33.521+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='życie codzienne'/><title type='text'>Baby, oh baby</title><content type='html'>Dziś dowiedziałam się, że zostanę podwójną ciocią! Mój kuzyn i jego dziewczyna oznajmili nam, że spodziewają się dziecka, a w zasadzie bliźniaków:) Maluchy przyjdą na świat w maju, więc będziemy obchodzić wspólne urodziny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cieszę się ogromnie, bo w naszej rodzinie od wielu lat nie było małych dzieci, a tak zrobił się teraz ruch w interesie. A dwójka na raz to dopiero góra szczęścia!&lt;br /&gt;W każdym razie, na najbliższy czas limit dzieci wykorzystano i nie ma co się spieszyć z następnymi.&lt;br /&gt;Już nie mogę doczekać się na kupowanie małych sweterków i jednorożców na biegunach ;)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4050774812376236903-3358219194145072869?l=noname-nn.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://noname-nn.blogspot.com/feeds/3358219194145072869/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2010/11/baby-oh-baby.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/3358219194145072869'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/3358219194145072869'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2010/11/baby-oh-baby.html' title='Baby, oh baby'/><author><name>Nini</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04753764221336739833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4050774812376236903.post-1795573318393851970</id><published>2010-11-01T11:57:00.003+01:00</published><updated>2010-11-01T12:07:10.112+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='życie codzienne'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przemyślenia własne'/><title type='text'>so naive</title><content type='html'>Jestem naiwna. Jestem głupia. Jestem klasycznym książkowym przykładem kobiety, która wierzy, że ktoś zmieni się dla niej.&lt;br /&gt;Z każdym szczekiem kluczy, dzwonkiem telefonu, nadchodzącym sms'em moje serce podskakuje wysoko do gardła, myśląc, że tym razem &lt;span style="font-style:italic;"&gt;to na pewno to&lt;/span&gt;. A to tylko tata, listonosz, sms od Ery. I to uczucie zawodu, że jednak wszystko pozostało takie samo jak było - ja głupia, on - niezmienialny.&lt;br /&gt;Chciałabym zabić to uczucie, bo przynosi ono tylko więcej cierpienia niż radości, ale coś we mnie nie pozwala na to. Ta bezdenna wiara, że tym razem to &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;na pewno&lt;/span&gt; będzie to, że wszystko się zmieniło.&lt;br /&gt;A już wiem, że jedyne co może się zmienić, to &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;ja sama&lt;/span&gt;. I nie mogę na nikogo liczyć w tej materii.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mimo wszystko, z każdym dzwonkiem do drzwi podrywam się do góry jak dobrze ułożony pies Pawłowa.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4050774812376236903-1795573318393851970?l=noname-nn.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://noname-nn.blogspot.com/feeds/1795573318393851970/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2010/11/so-naive.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/1795573318393851970'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/1795573318393851970'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2010/11/so-naive.html' title='so naive'/><author><name>Nini</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04753764221336739833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4050774812376236903.post-9167183632714758155</id><published>2010-10-29T21:08:00.003+02:00</published><updated>2010-10-29T21:16:22.607+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='życie codzienne'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przemyślenia własne'/><title type='text'>Everyday</title><content type='html'>Nie, wcale nie piszę dlatego, że nie mam o czym. Przeciwnie, dzieje się bardzo dużo - w życiu, w mojej głowie. Ale jakoś nie umiem ogarnąć tego chaosu na tyle, by uwolnić go tutaj.&lt;br /&gt;Staram się nie myśleć, ale to nie jest moją mocną stroną. Staram się nie dać ponosić emocjom, ale w tym również jestem kiepska. Siedzę po uszy w tym gównie, zamiast żyć życiem rzeczywistym.&lt;br /&gt;Rozmyślam, fantazjuję, wyobrażam sobie, wspominam. Robię sobie krzywdę.&lt;br /&gt;Wiem o potworze siedzącym we mnie i bezkarnie pozwalam mu sobą rządzić. Nie wiem, chyba wydaje mi się, że to samo przejdzie, jak katar albo wysypka. Że przeczekam, a on się schowa, zniknie sam z siebie i nie wróci.&lt;br /&gt;Ale w życiu, jak to w życiu, rzadko bywa tak, jak tego chcemy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Alkohol zdecydowanie nie pomaga.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4050774812376236903-9167183632714758155?l=noname-nn.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://noname-nn.blogspot.com/feeds/9167183632714758155/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2010/10/everyday.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/9167183632714758155'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/9167183632714758155'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2010/10/everyday.html' title='Everyday'/><author><name>Nini</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04753764221336739833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4050774812376236903.post-2050839494559927982</id><published>2010-10-13T14:20:00.003+02:00</published><updated>2012-01-13T12:45:17.178+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='życie codzienne'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przemyślenia własne'/><title type='text'>Gorąca trzynastka</title><content type='html'>13 to chyba moja ulubiona liczba. Nie wiem czy mogę powiedzieć, że szczęśliwa, bo różnie z nią w życiu bywało, ale mam do niej pewien sentyment.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dokładnie 4 lata temu miałam skrzydła i unosiłam się nad chodnikiem, zahaczając głową o gałęzie drzew. Dokładnie 4 lata temu był piątek trzynastego, który sporo namieszał w moim życiu. I nie był pechowy.&lt;br /&gt;Pamiętam dobrze (choć dziś sam jestem dziadkiem) jak lekko i cudownie się czułam, jak wydawało mi się, że świat jest kolorowy, piękny, mój. Zamiast krwi, w żyłach płynęła endorfina, zalewając mózg falami szczęścia i otumaniając do reszty.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To było cztery lata temu, a ja wciąż pamiętam jak pachniałeś i w co byłeś ubrany. Pamiętam jak waliło mi serce, gdy trzymaliśmy się za ręce, gdy się całowaliśmy. Pamiętam, że miałam ochotę ciągle się uśmiechać, podskakiwać, tańczyć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Od tamtego dnia minęło dużo czasu, cztery lata, jakby nie patrzeć, to naprawdę długi okres. Wiele się zmieniło, my się zmieniliśmy, chociaż pewne rzeczy pozostały nietknięte. &lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;I gdy myślę o tym co było, nadal slyszę echo motyli w moim brzuchu.&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4050774812376236903-2050839494559927982?l=noname-nn.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://noname-nn.blogspot.com/feeds/2050839494559927982/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2010/10/goraca-trzynastka.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/2050839494559927982'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/2050839494559927982'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2010/10/goraca-trzynastka.html' title='Gorąca trzynastka'/><author><name>Nini</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04753764221336739833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4050774812376236903.post-7967763626653289277</id><published>2010-10-11T11:02:00.004+02:00</published><updated>2010-10-11T11:09:50.212+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='życie codzienne'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przemyślenia własne'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='muzyka'/><title type='text'>Zobacz, ile jesieni...</title><content type='html'>Korzystam z prawdopodobnie ostatnich dni pięknej jesieni. Wystawiam twarz do słońca, leżąc na trawie, obserwuję połyskliwą taflę wody, przelatujące sennie motyle. Szuram nogami w stertach kolorowych liści, uśmiecham się, wdycham upajający zapach lasu. Patrzę na błękitne niebo i ptaki odlatujące na południe.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czasem tak ciężko jest mi powiedzieć jak się czuję, bo natłok myśli nie pozwala na chwilę wytchnienia i przystanku, ale dziś z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że &lt;span style="font-style:italic;"&gt;jestem szczęśliwa&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ps. Niewątpliwie na ten mój stan wpływa kilka czynników. Jednym z nich jest nowo odkryty zespół Ms. No One. Polecam bardzo, przyjemnie się ich słucha :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4050774812376236903-7967763626653289277?l=noname-nn.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://noname-nn.blogspot.com/feeds/7967763626653289277/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2010/10/zobacz-ile-jesieni.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/7967763626653289277'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/7967763626653289277'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2010/10/zobacz-ile-jesieni.html' title='Zobacz, ile jesieni...'/><author><name>Nini</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04753764221336739833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4050774812376236903.post-867003672449137050</id><published>2010-10-08T18:20:00.005+02:00</published><updated>2010-10-08T18:35:38.746+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='życie codzienne'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przemyślenia własne'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='muzyka'/><title type='text'>Bo do tanga...</title><content type='html'>Słucham tego kawałka i wszystko się we mnie gotuje. Czuję jak krew szybciej pulsuje pod skórą, fala gorąca zalewa momentalnie i w ciągu kilku sekund czuję się prawie jak przed orgazmem.&lt;br /&gt;Ten kawałek nie jest rewelacyjny, śpiewa tam Ewan McGregor (...), ale kurwa, jak słyszę te skrzypce, gitarę, wycie, orkiestrę, chrypę to mam ochotę zerwać z siebie ubranie i wyć do księżyca. A potem zatańczyć podniecające, pełne pasji i namiętności tango.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No wiem, że nie jestem normalna, no wiem. Ale co ja poradzę, że takie coś nakręca mnie jak małe, niebieskie pigułki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;El tango de Roxanne - Ewan McGregor, Jose Feliciano, Jacek Koman&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Edit: Właśnie to przemyślałam. To chyba podnieca mnie ta muzyka symfoniczna (bo tak samo się czuję słuchając kawałka Run away nagranego przez Digit All Love).&lt;br /&gt;Także, nie chodźcie ze mną lepiej na koncerty muzyki orkiestrowej, bo narobię wam obciachu, gdy w trakcie jakiegoś monumentalnego kawałka odpłynie mi krew z twarzy, a powędruje w zgoła inne miejsce.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4050774812376236903-867003672449137050?l=noname-nn.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://noname-nn.blogspot.com/feeds/867003672449137050/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2010/10/bo-do-tanga.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/867003672449137050'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/867003672449137050'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2010/10/bo-do-tanga.html' title='Bo do tanga...'/><author><name>Nini</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04753764221336739833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4050774812376236903.post-8000578677169604505</id><published>2010-10-05T19:49:00.002+02:00</published><updated>2010-10-05T19:55:14.304+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='życie codzienne'/><title type='text'>Rozpierducha</title><content type='html'>Chaos, chaos in my bed.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Siedzę sobie pośrodku tego wielkiego burdelu w czapce, fioletowych skarpetkach i niebieskim misiowym szlafroku.&lt;br /&gt;Po moim pokoju wala się tak dużo rzeczy, jakby mieszkało tu stado takich jak ja.&lt;br /&gt;Kable na łóżku, koronkowe majtki na podłodze, świeczki, torebki, kaktusy i wełna. Wąsaty kubek, piżama, pluszowy lis, nerka, ciuchy, ciuchy i mnóstwo ciuchów.&lt;br /&gt;Koty z kurzu walczą o najlepsze miejsca, manekin w uszance przygląda się z boku i dziękuje za to, że nie ma głowy, która mogłaby go od tego wszystkiego rozboleć.&lt;br /&gt;A ja siedzę pośród tego wszystkiego, macham dużym palcem u nogi i słucham muzyki.&lt;br /&gt;Tego mi dziś trzeba ;)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4050774812376236903-8000578677169604505?l=noname-nn.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://noname-nn.blogspot.com/feeds/8000578677169604505/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2010/10/rozpierducha.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/8000578677169604505'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/8000578677169604505'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2010/10/rozpierducha.html' title='Rozpierducha'/><author><name>Nini</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04753764221336739833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4050774812376236903.post-5589089090784214917</id><published>2010-10-04T13:30:00.002+02:00</published><updated>2010-10-04T14:52:37.404+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='życie codzienne'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przemyślenia własne'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='muzyka'/><title type='text'>One last goodbye</title><content type='html'>&lt;span style="font-style:italic;"&gt;How I needed you&lt;br /&gt;How I bleed, now you're gone&lt;br /&gt;In my dreams I see you&lt;br /&gt;I awake so alone&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I know you didn't want to leave&lt;br /&gt;Your heart yearned to stay&lt;br /&gt;But the strength I always loved in you&lt;br /&gt;Finally gave way&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Somehow I knew you would leave me this way&lt;br /&gt;Somehow I knew you could never, never stay&lt;br /&gt;And in the early morning light&lt;br /&gt;After a silent, peaceful night&lt;br /&gt;You took my heart away&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;In my dreams I can see you&lt;br /&gt;I can tell you how I feel&lt;br /&gt;In my dreams I can hold you&lt;br /&gt;And it feels so real&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I still feel the pain&lt;br /&gt;I still feel your love&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;And somehow I knew you could never, never stay&lt;br /&gt;And somehow I knew you would leave me&lt;br /&gt;And in the early morning light&lt;br /&gt;After a silent, peaceful night&lt;br /&gt;You took my heart away&lt;br /&gt;Oh I wish, I wish you could have stayed&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4050774812376236903-5589089090784214917?l=noname-nn.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://noname-nn.blogspot.com/feeds/5589089090784214917/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2010/10/one-last-goodbye.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/5589089090784214917'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/5589089090784214917'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2010/10/one-last-goodbye.html' title='One last goodbye'/><author><name>Nini</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04753764221336739833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4050774812376236903.post-4943595375818881129</id><published>2010-10-03T18:55:00.003+02:00</published><updated>2010-10-03T19:04:23.374+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='życie codzienne'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przemyślenia własne'/><title type='text'>Jestem trochę emo(cjonalnie upośledzona)</title><content type='html'>Wyhodowałam sobie paznokcie po to, żeby rozrywać stare rany. Łzy kapią mi na świeżo rozdartą skórę, a ja zanurzam dłonie we własnej krwi. Wyrywam z klatki piersiowej serce, rzucam nim o beton i patrzę jak gaśnie w nim życie, jak przestaje powoli bić i miotać się po ziemi jak oszalałe. Chcę, żeby wreszcie przestało boleć, żeby ktoś uratował mnie dawką morfiny, ale nikt się nie zjawia. Więc cierpię dalej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czuję się jak wrak człowieka, jak ktoś komu zabrano ostatnią nadzieję.&lt;br /&gt;Nie czeka mnie już nic.&lt;br /&gt;Dzisiejszego wieczoru chcę umrzeć jak nigdy przedtem.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4050774812376236903-4943595375818881129?l=noname-nn.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://noname-nn.blogspot.com/feeds/4943595375818881129/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2010/10/jestem-troche-emocjonalnie-uposledzona.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/4943595375818881129'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/4943595375818881129'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2010/10/jestem-troche-emocjonalnie-uposledzona.html' title='Jestem trochę emo(cjonalnie upośledzona)'/><author><name>Nini</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04753764221336739833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4050774812376236903.post-3566351930606329789</id><published>2010-10-03T16:41:00.005+02:00</published><updated>2010-10-03T18:43:57.627+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='życie codzienne'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przemyślenia własne'/><title type='text'>Autodestrukcja to moje drugie imię</title><content type='html'>Gdy już wreszcie wyboista droga dobiegała ku końcowi i powoli zaczęłam wyjeżdżać na prostą, gładką autostradę, postanowiłam zawrócić. Bo tak, bo tego chcę i desperacko pragnę. Głupi impuls sprawił, że prawie wpadłam pod koła ciężarówki, bo usrałam się na coś, o czym sama wiedziałam, że jest złym ruchem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co z tego, że wiedziałam, wszyscy wokoło wiedzieli, że to zła droga, że jedyną opcją by żyć jest pojechanie dalej, a nie zawracanie. I mimo całej mojej inteligencji (w którą zaczynam już wątpić)i doświadczenia jakie przyniosło mi życie ja dążę w złym kierunku. Ta droga jest jednokierunkowa, a ja mknę pod prąd uparcie, z desperacją, w zaślepieniu. I sama nie wiem dlaczego, co chcę przez to osiągnąć. Po prostu chcę, pożądam, pragnę tego jakby to miała być ostatnia rzecz w moim życiu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czuję, że moja samokontrola wysiadła na pierwszym przystanku. Że zaraz za nią poszły opanowanie, wola, sumienie i szacunek do siebie. Tarcze hamulcowe starły się do zera, pędzę przed siebie z jedynym co mi zostało, czyli głupim, zwierzęcym instynktem, który po trupach każe mi dążyć do celu. Jak te jebane łososie, które płyną w górę rzeki, które &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;muszą&lt;/span&gt; płynąć choćby nie wiem co, bo coś je tam ciągnie. I jak kończą? Sami wiecie jak.&lt;br /&gt;I ja też to wiem. Wiem, że mnie nic innego nie czeka, że ta droga kończy się przepaścią, głęboką i ciemną jak czeluście piekła. Ale ja chcę. Chcę! &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Chcę,Chcę,Chcę,Chcę,Chcę,Chcę,Chcę,Chcę,Chcę,Chcę,Chcę,&lt;br /&gt;Chcę,Chcę,Chcę,Chcę,Chcę,Chcę,Chcę,Chcę,Chcę,Chcę,Chcę,&lt;br /&gt;Chcę,Chcę,Chcę,Chcę,Chcę,Chcę,Chcę,Chcę,Chcę,Chcę,Chcę,&lt;br /&gt;Chcę,Chcę,Chcę,Chcę,Chcę,Chcę,Chcę,Chcę,Chcę,Chcę,Chcę,&lt;br /&gt;Chcę,Chcę,Chcę,Chcę,Chcę,Chcę,Chcę,Chcę,Chcę,Chcę,Chcę,&lt;br /&gt;Chcę,Chcę,Chcę,Chcę,Chcę,Chcę,Chcę,Chcę,Chcę,Chcę,Chcę,Chcę!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I kiedy dojeżdżam do krawędzi to tylko mocniej wciskam pedał gazu.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4050774812376236903-3566351930606329789?l=noname-nn.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://noname-nn.blogspot.com/feeds/3566351930606329789/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2010/10/autodestrukcja-to-moje-drugie-imie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/3566351930606329789'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/3566351930606329789'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2010/10/autodestrukcja-to-moje-drugie-imie.html' title='Autodestrukcja to moje drugie imię'/><author><name>Nini</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04753764221336739833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4050774812376236903.post-4085798686142807165</id><published>2010-10-02T11:27:00.004+02:00</published><updated>2010-10-02T11:57:08.418+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='życie codzienne'/><title type='text'>Pięknie jest</title><content type='html'>Słoneczny październikowy poranek. Kawa i jajka na bekonie. Białe maliny. Ulubiona audycja z hiszpańską muzyką w Trójce. Gazeta leniwie czytana w piżamie. Okruszki na stole, które nikomu nie przeszkadzają. Uśmiech, gdy przypomniało mi się coś, co było.&lt;br /&gt;I nieodparta pokusa, żeby ten poranek trwał do końca świata.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4050774812376236903-4085798686142807165?l=noname-nn.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://noname-nn.blogspot.com/feeds/4085798686142807165/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2010/10/pieknie-jest.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/4085798686142807165'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/4085798686142807165'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2010/10/pieknie-jest.html' title='Pięknie jest'/><author><name>Nini</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04753764221336739833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4050774812376236903.post-7089570462589830357</id><published>2010-10-01T16:06:00.003+02:00</published><updated>2010-10-01T16:20:26.799+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Filmy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='życie codzienne'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przemyślenia własne'/><title type='text'>HIMYM, złote myśli</title><content type='html'>&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Kids, everyone has an opinion on how long it takes to recover from a breakup:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Half the lenght of the relationship.&lt;br /&gt;- One week for every month you were together.&lt;br /&gt;- Exactly 10,000 drinks. However long it takes.&lt;br /&gt;- You can't measure something like this in time. There is a series of steps - from her bed to the front door - bam! - out of there - NEXT!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;But I think you start to recover the moment you meet that person, who gets you back in the game.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4050774812376236903-7089570462589830357?l=noname-nn.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://noname-nn.blogspot.com/feeds/7089570462589830357/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2010/10/himym-zote-mysli.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/7089570462589830357'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/7089570462589830357'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2010/10/himym-zote-mysli.html' title='HIMYM, złote myśli'/><author><name>Nini</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04753764221336739833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4050774812376236903.post-7590414814614193844</id><published>2010-10-01T10:32:00.003+02:00</published><updated>2010-10-01T10:40:27.930+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przemyślenia własne'/><title type='text'>I won't save you</title><content type='html'>Ratowaliście kiedyś tonącego? Albo oddychającą jeszcze ofiarę wypadku samochodowego?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wyciągasz obie ręce, dajesz z siebie wszystko, chcesz temu komuś przywrócić życie, dać drugą szansę na bycie lepszą osobą. Stajesz na głowie, żeby pomóc mu podnieść się z upadku, robisz resuscytację najlepiej jak potrafisz, a mimo to ten ktoś zapiera się rękami i nogami, żeby iść na samo dno.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A potem ty sam już chcesz, żeby tam poszedł. Masz dość ratowania życia, ze złością odtrącasz ludzkie istnienie, bo ileż można? Przestajesz robić sztuczne oddychanie, zostawiasz bydlaka w wodzie i myślisz, żeby zdechł. Bo skoro jest tak głupi, skoro nie chce twojej pomocy to nie ma dla niego miejsca w twoim świecie.&lt;br /&gt;Tak się czuję.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeden już utonął, drugi właśnie łapie ostatnie wdechy powietrza z tego świata.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4050774812376236903-7590414814614193844?l=noname-nn.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://noname-nn.blogspot.com/feeds/7590414814614193844/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2010/10/i-wont-save-you.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/7590414814614193844'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/7590414814614193844'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2010/10/i-wont-save-you.html' title='I won&apos;t save you'/><author><name>Nini</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04753764221336739833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4050774812376236903.post-2990341683355402980</id><published>2010-09-28T22:00:00.003+02:00</published><updated>2010-09-30T19:48:18.257+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='życie codzienne'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przemyślenia własne'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='muzyka'/><title type='text'>Muzycznie i nie</title><content type='html'>Już jakiś czas chodzi mi ten kawałek po głowie...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;I'm going out, I'm going to drink myself to death&lt;br /&gt;And in the crowd I see you with someone else&lt;br /&gt;I brace myself 'cause I know it's going to hurt&lt;br /&gt;But I like to think at least things can't get any worse&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I hope that you see me, 'cause I'm staring at you&lt;br /&gt;But when you look over, you look right through&lt;br /&gt;Then you lean and kiss her on the head&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;And I never felt so alive and so dead&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;'Hurricane drunk' by Florence + The Machine&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ostatnio zastanawiałam się nad tym, jak ulotną rzeczą jest pamięć ludzka. Jednego dnia człowiek wie o Tobie wszystko, drugiego już nie ma dla Ciebie miejsca w jego pamięci. Zostajesz wymazany, skreślony, jakbyś nigdy nie istniał. &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Tabula rasa&lt;/span&gt;. I jedziemy wszystko od początku, z kimś innym. A to, co było idzie w niepamięć.&lt;br /&gt;Tyle wspomnień, tyle spraw dzielonych razem, tyle ważnych niegdyś rzeczy ląduje na śmietniku, bo nikt już ich nie chce używać, bo dla nikogo już nic nie znaczą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po co więc kreować nowe wspomnienia, skoro ma się świadomość tego, że za jakiś czas one też wylądują na śmietnisku?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wszystko co wiem to to, że &lt;span style="font-style:italic;"&gt;I never felt so alive and so dead.&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4050774812376236903-2990341683355402980?l=noname-nn.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://noname-nn.blogspot.com/feeds/2990341683355402980/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2010/09/muzycznie-i-nie.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/2990341683355402980'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/2990341683355402980'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2010/09/muzycznie-i-nie.html' title='Muzycznie i nie'/><author><name>Nini</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04753764221336739833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4050774812376236903.post-8710957696368345607</id><published>2010-09-26T11:01:00.004+02:00</published><updated>2010-09-26T11:15:40.671+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='życie codzienne'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wydarzenia'/><title type='text'>Hubertus</title><content type='html'>Co prawda święto myśliwych i jeźdźców powinno odbywać się dopiero za jakiś miesiąc, ale zdecydowaliśmy się urządzić je teraz, by skorzystać z ostatnich dni pięknej pogody (co okazało się strzałem w dziesiątkę, bo wczoraj było przepięknie, a dziś już pada).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mieliśmy wczoraj piękną, złotą i ciepłą jesień, więc galopowanie po lesie na sześć koni było przyjemnością nie do opisania. Kolorowe, opadające z drzew liście, zapach lasu i zbutwiałych gałęzi, słońce prześwitujące między konarami i oświetlające drobinki kurzu, które unosiły się w powietrzu za naszą pędzącą przez las gromadą. &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Bajka&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Potem pogoń za lisem, ognisko, mnóstwo pysznego jedzenia, przeciąganie liny, dwóch dorosłych facetów skaczących razem w sznura, siedzenie przy ogniu do nocy, pełnia księżyca i zajadłe dyskusje damsko-męskie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Patrząc wczoraj na to wszystko, na znajomych i przyjaciół, na ukochane konie i miejsce, w którym spędzam tyle czasu, na las, który znam tak dobrze, pomyślałam sobie, jak to cudownie być częścią tej wielkiej, jeździeckiej rodziny.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4050774812376236903-8710957696368345607?l=noname-nn.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://noname-nn.blogspot.com/feeds/8710957696368345607/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2010/09/hubertus.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/8710957696368345607'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/8710957696368345607'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2010/09/hubertus.html' title='Hubertus'/><author><name>Nini</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04753764221336739833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4050774812376236903.post-5132762545504608244</id><published>2010-09-21T20:31:00.003+02:00</published><updated>2010-09-21T20:40:59.957+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='życie codzienne'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przemyślenia własne'/><title type='text'>Uwielbiam takie dni, jak dziś</title><content type='html'>Piękna, słoneczna pogoda zachęciła dziś do wyjścia w krótkim rękawku i okularach przeciwsłonecznych na nosie. A potem było nawet jeszcze lepiej.&lt;br /&gt;Cieszę się małymi szczęściami, które nadają życiu koloru, zapachu i smaku. Cepeliny w fajnej knajpie na deptaku, sfinalizowanie powierzonego sobie zadania, kupiona wymarzona rzecz, miły nieznajomy na ławce, który zaczepił i zaciągnął na pogawędkę, ciastko z bitą śmietaną i malinami, kilkugodzinne pogawędki w kawiarni, zachód słońca.&lt;br /&gt;W takich dniach, jak &lt;span style="font-style:italic;"&gt;dziś&lt;/span&gt;, chciałoby się, żeby czas na zawsze zatrzymał się w miejscu.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4050774812376236903-5132762545504608244?l=noname-nn.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://noname-nn.blogspot.com/feeds/5132762545504608244/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2010/09/uwielbiam-takie-dni-jak-dzis.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/5132762545504608244'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/5132762545504608244'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2010/09/uwielbiam-takie-dni-jak-dzis.html' title='Uwielbiam takie dni, jak dziś'/><author><name>Nini</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04753764221336739833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4050774812376236903.post-5117332227106150694</id><published>2010-09-19T17:15:00.003+02:00</published><updated>2010-09-19T17:38:18.274+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='różne'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='życie codzienne'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wydarzenia'/><title type='text'>Zjazd (mi stąd)</title><content type='html'>Wczorajszy zjazd absolwentów mojej klasy był najfajniejszym spotkaniem, jakie udało nam się zorganizować w przeciągu pięciu lat znajomości. Nie powiem, że pojawiła się cała klasa, bo to byłoby fikcją, ale uznajmy, że zjawili się przedstawiciele różnych grupek, które przez lata nie zawsze dobrze się dogadywały.&lt;br /&gt;Ale tym razem okazało się naprawdę świetnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Generalnie impreza rozwinęła się, szybko przenieśliśmy się do większej knajpy i tam całą noc spędziliśmy na śmiechach, plotach i generalnej libacji.&lt;br /&gt;Fajnie było spotkać ludzi, których się nie widziało, czasem od dwóch lat. Nie powiem, żeby wszyscy się zmienili, bo większość pozostała taka sama, ale były osoby, na które miło było popatrzyć, że ruszyły do przodu ze swoim życiem (brawa dla J.M.!).&lt;br /&gt;Imprezowanie trwało do rana, potem częściowo przeniosło się na parking, koło ruskich koszarów, gdzie siedząc na karimacie rozkminialiśmy filozoficzne problemy.&lt;br /&gt;Potem, powoli, przenieśliśmy się do domu koleżanki, która nas przygarnęła na noc, i gdzieś koło 4-5 poszliśmy spać.&lt;br /&gt;To była szalona noc ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rano, skacowane jak cholera, nad szklaną herbaty, kanapkami i muesli, które zrobiła dla nas kochana mama Z., dokończyłyśmy wieczorne ploty, zastanawiając się co dzieje się u tych, których nie było na zjeździe. Z potwornymi bólami głowy pożegnałyśmy się, licząc na to, że następna okazja do spotkania pojawi się szybciej niż dopiero za 2 lata.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To był naprawdę zajebisty wieczór ;)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4050774812376236903-5117332227106150694?l=noname-nn.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://noname-nn.blogspot.com/feeds/5117332227106150694/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2010/09/zjazd-mi-stad.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/5117332227106150694'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/5117332227106150694'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2010/09/zjazd-mi-stad.html' title='Zjazd (mi stąd)'/><author><name>Nini</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04753764221336739833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4050774812376236903.post-5858075185749413578</id><published>2010-09-17T19:04:00.003+02:00</published><updated>2010-09-17T19:16:28.177+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='życie codzienne'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przemyślenia własne'/><title type='text'>Medycyna alternatywna</title><content type='html'>Ja nie mówię, że wierzę w zbawienną moc antybiotyków, o nie. Wiem, że czasem antybiotyki robią więcej złego niż dobrego. Ale jeśli ktoś daje mi małą zieloną tabletkę, mówiąc, że to wyciąg z głogu/pietruszki/jaskółczego ziela, która zaraz postawi mnie na nogi to, błagam, aż chce mi się śmiać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wiem, że to przede wszystkim kwestia myślenia. Pozytywne, optymistyczne nastawienie, wiara w moc korzenia hibiskusa potrafi często zdziałać cuda, większe niż niejeden prawdziwy lek. Nie będę tu przytaczać przykładów naukowych, gdzie nieuleczalne dolegliwości chorych ludzi nagle cudownie leczyły się same, za sprawą witaminy C albo aspiryny, podanej jako placebo. Myślę, że wszyscy słyszeli o takich przypadkach. I tu następują oklaski dla ludzi, którzy się tak wyleczyli, naprawdę szacun. To pewnie ci sami ludzie, którzy wierzą w zaświaty, Boga i jednorożce. Wiara jest niezłą mocą sprawczą. Z wiarą żyje się łatwiej, lepiej i przyjemniej.&lt;br /&gt;Szkoda, że mnie to nie dotyczy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No i łykam dalej te swoje zielone tabletki, piję herbatę z propolisem, zjadam dzielnie konfiturę z żurawiny błotnej i siorbię syrop z bluszczu (swoją drogą, mam wrażenie, że w XIII wieku używano tego samego syropu do torturowania ludzi). Lada dzień przyjdzie ktoś, żeby położyć na mnie uzdrawiające kryształy/kończyny/posągi Matki Boskiej. Potem napiję się święconej wody z uzdrawiającego źródła, dostanę ostatnie namaszczenie i umrę sobie w spokoju na zwykłą anginę.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4050774812376236903-5858075185749413578?l=noname-nn.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://noname-nn.blogspot.com/feeds/5858075185749413578/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2010/09/medycyna-alternatywna.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/5858075185749413578'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/5858075185749413578'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2010/09/medycyna-alternatywna.html' title='Medycyna alternatywna'/><author><name>Nini</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04753764221336739833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4050774812376236903.post-7417262861399768298</id><published>2010-09-14T12:45:00.002+02:00</published><updated>2010-09-14T12:48:04.254+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='różne'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='życie codzienne'/><title type='text'>Podcięli mi skrzydła</title><content type='html'>A właściwie podciął. Jeden pan. Gdy napisał mi, że w tym sezonie niestety nie będzie już skoków spadochronowych we Wrocławiu, a jedyną opcją jest Ostrów Wielkopolski.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Nosz kurwa mać.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;I co ja mam robić w tę sobotę?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4050774812376236903-7417262861399768298?l=noname-nn.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://noname-nn.blogspot.com/feeds/7417262861399768298/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2010/09/podcieli-mi-skrzyda.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/7417262861399768298'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/7417262861399768298'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2010/09/podcieli-mi-skrzyda.html' title='Podcięli mi skrzydła'/><author><name>Nini</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04753764221336739833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4050774812376236903.post-8528478904476747815</id><published>2010-09-14T11:49:00.003+02:00</published><updated>2010-09-14T15:21:58.042+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='życie codzienne'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='miejsca'/><title type='text'>I'm in love with...</title><content type='html'>...Poznań.&lt;br /&gt;W niedzielne popołudnie, razem z B. mieliśmy okazje skorzystać z darmowej przejażdżki w stronę Poznania, więc, niewiele myśląc, znaleźliśmy dwa wolne łóżka w akademiku blisko centrum i pomknęliśmy w stronę zachodzącego słońca.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poznań nocą okazał się naprawdę magiczny. Stary rynek oświetlony setkami świateł, piękne kamienice, ratusz, muzeum, teatr - Poznań jest pełen tak pięknych zabudowań, że głowa kręciła mi się ciągle na wszystkie strony, starając się chłonąć jak najwięcej.&lt;br /&gt;Na rynku rozsiedliśmy się w jednej z setek restauracji i z radością testowaliśmy tamtejsze piwo. I potem znów i znów. Każda boczna uliczka kryła w sobie mnóstwo klimatycznych knajpek, barów, klubów czy antykwariatów. O ilości designerskich sklepów nawet nie wspomnę, bo przyprawiały one mój portfel o palpitacje serca.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po uroczej nocy spędzonej w akademiku udaliśmy się na zwiedzanie. Przebrnąwszy przez zatłoczone w poniedziałkowy poranek miasto, skierowaliśmy się w stronę palmiarni, która pokazała nam środkowy palec, bo w poniedziałki zdecydowała się być nieczynna. Zdecydowaliśmy się zatem wrócić i pójść do Starego Browaru (na który notabene przypadkowo trafiliśmy w nocy - i robi on OGROMNE wrażenie), by obejrzeć to cudo w świetle dnia. Stary Browar to, moim zdaniem, najpiękniejszy obiekt jaki można zobaczyć w Poznaniu (pomijając rynek, kamienice itp.). Potężny obiekt, zbudowany na bazie niegdysiejszego browaru, jest wszystkim tym, co kojarzy mi się ze słowem Industrialny. Idealna synteza czerwonej cegły, stali i szkła (a w środku także i drewna) sprawiła, że ten budynek stanie się moim ulubionym na wieki. Jest niezwykle klimatyczny, pełno w nim śladów poprzedniego życia (kominy, piece, bramy na każdym kroku) i uważam, że z tą klasą budynek ten spokojnie mógłby stać w Nowym Jorku, albo innym światowym mieście. No brak mi słów z zachwytu ;) Z chęcią przygarnęłabym biuro na szczycie, choćby po to, by codziennie móc spacerować do niego żelaznym mostem, rozpiętym między dwoma częściami budynku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po szaleństwach w okolicy rynku udaliśmy się na Maltę, gdzie w spokoju kontemplowaliśmy sobie piękno przyrody, popijając piwo i czerwony barszcz. B. nalegał, by udać się do ski resortu nad jeziorem, w celu zjechania z góry na pontonach, ale niestety nadchodzące chmury deszczowe zepsuły nam plany i zagoniły nas do Galerii Malta, gdzie spędziliśmy czas do wieczora. Nie działo się tam nic spektakularnego, ot, galeria, jak galeria, ale jedzenie Big Maka przy gigantycznej szklanej ścianie z widokiem na jezioro robiło wrażenie. I sorbet o smaku mango też.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;O godzinie 19 zjawił się nasz transport powrotny, więc uradowani, że nie będziemy musieli więcej chodzić, wskoczyliśmy do auta i pognaliśmy do domu. Pech chciał (a nawet nie jeden, a dwa), że w drodze powrotnej zdarzyły nam się różne niepożądane zawirowania i do domu dotarliśmy dopiero o 24. Na łóżko padłam zmęczona jak mops, ale tego wypadu szybko nie zapomnę. Moje stopy też ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_eZ2ImY7msew/TI92itsYelI/AAAAAAAAAIE/XxR8G2BH4Ow/s1600/P1020480.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_eZ2ImY7msew/TI92itsYelI/AAAAAAAAAIE/XxR8G2BH4Ow/s320/P1020480.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5516758407305525842" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4050774812376236903-8528478904476747815?l=noname-nn.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://noname-nn.blogspot.com/feeds/8528478904476747815/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2010/09/im-in-love-with.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/8528478904476747815'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/8528478904476747815'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2010/09/im-in-love-with.html' title='I&apos;m in love with...'/><author><name>Nini</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04753764221336739833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_eZ2ImY7msew/TI92itsYelI/AAAAAAAAAIE/XxR8G2BH4Ow/s72-c/P1020480.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4050774812376236903.post-1291358025104412248</id><published>2010-09-12T00:02:00.003+02:00</published><updated>2010-09-12T00:23:26.891+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przemyślenia własne'/><title type='text'>Swallow</title><content type='html'>Zapytał mnie, &lt;span style="font-style:italic;"&gt;dlaczego właśnie jaskółka?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Nie wiem&lt;/span&gt;, powiedziałam -&lt;span style="font-style:italic;"&gt; po prostu mi się podoba. Nie musi mieć znaczenia, ani wytłumaczenia, prawda?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Ale jak dłużej się nad tym zastanowiłam to wiem dlaczego.&lt;br /&gt;Jest piękna i smukła. Jest uosobieniem wolności, żywotności, lotu. Wiosny i młodości. Rodziny oraz wierności, bo jaskółki ponoć łączą się w pary na całe życie. No i przede wszystkim to symbol nadziei. Nadziei na to, że życie od tego momentu zmieni się w coś pozytywnego i nie powróci do poprzedniego, beznadziejnego stanu rzeczy.&lt;br /&gt;To wszystko czego mi trzeba.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;br /&gt;There is always a hope.&lt;br /&gt;Isn't it?&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4050774812376236903-1291358025104412248?l=noname-nn.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://noname-nn.blogspot.com/feeds/1291358025104412248/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2010/09/swallow.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/1291358025104412248'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/1291358025104412248'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2010/09/swallow.html' title='Swallow'/><author><name>Nini</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04753764221336739833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4050774812376236903.post-7430774883593980798</id><published>2010-09-10T19:26:00.005+02:00</published><updated>2010-09-18T16:17:49.867+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='życie codzienne'/><title type='text'>One night in Wroclove</title><content type='html'>Wczorajszy wypad był naprawdę niesamowity, złożyło się na niego tyle fajnych momentów, jak rzadko kiedy.&lt;br /&gt;Ciepły wieczór jednego z ostatnich dni lata, ulubione buty, muzyka, dobry alkohol. Ukochane kawałki puszczone w klubie (&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Florence+The Machine, Bjork, Jet&lt;/span&gt; !), szaleńcze tańce do rana, trójjęzyczne rozmowy z erasmusowskimi kolegami z Turcji, frytki w Mc Donaldzie o drugiej rano, Jimmy &lt;span style="font-style:italic;"&gt;from the Moon&lt;/span&gt;, który był młodszą kopią Leo z 'That 70's show' (love pióra wplecione w jeansy!), piękny angielski akcent i nowe polskie słowa. I śniadanie do łóżka. And many more.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Brak słów.&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4050774812376236903-7430774883593980798?l=noname-nn.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://noname-nn.blogspot.com/feeds/7430774883593980798/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2010/09/one-night-in-wroclove.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/7430774883593980798'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/7430774883593980798'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2010/09/one-night-in-wroclove.html' title='One night in Wroclove'/><author><name>Nini</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04753764221336739833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4050774812376236903.post-714786372215040877</id><published>2010-09-06T18:06:00.003+02:00</published><updated>2010-09-06T21:53:20.789+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='życie codzienne'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wydarzenia'/><title type='text'>1,2,3</title><content type='html'>Wczorajszy koncert nie był najlepszym, na jakim byłam. Prawdę mówiąc, liczyłam na trochę więcej klasycznych kawałków i trochę mniej najebanej młodzieży w dresach. No, ale czego można spodziewać się po masowej imprezie, gdzie głównym priorytetem uczestników jest zjeść kiełbę i wypić browara ?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W każdym razie, towarzystwo zrekompensowało braki muzyczne i było całkiem fajnie. Miło jest też dowiedzieć się, że całkiem nie wypadło się z wprawy w różnych kwestiach(chociażby superszybkiego wypicia butelki piwa, czy też osiągnięcia stopnia mistrza sarkazmu i ciętej riposty), bo to pociesza mnie, że jeszcze nie jestem takim wrakiem, jak myślałam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Brakowało mi trochę możliwości potańczenia przy fajnej muzyce (no dobra, nawet nie fajnej, ale tanecznej), i gdy wczoraj udało mi się dotrzeć wreszcie do domu ktoś odczytał moje myśli i zaprosił mnie na wspólne, czwartkowe imprezowanie we Wrocławiu. Nice!&lt;br /&gt;Jutro i pojutrze zamierzam zaś oddać swoje pracowite ręce stadninie, a także potrenować do zawodów, które zbliżają się wielkimi krokami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Uff, samo pisanie o tym wszystkim zmęczyło mnie tak, że należy mi się teraz wielki kubol herbaty z miodem i malinami. A co.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4050774812376236903-714786372215040877?l=noname-nn.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://noname-nn.blogspot.com/feeds/714786372215040877/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2010/09/123.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/714786372215040877'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/714786372215040877'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2010/09/123.html' title='1,2,3'/><author><name>Nini</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04753764221336739833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4050774812376236903.post-2196803831704349681</id><published>2010-09-04T12:02:00.004+02:00</published><updated>2010-09-04T12:42:16.184+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='życie codzienne'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przemyślenia własne'/><title type='text'>Iceberg right ahead!</title><content type='html'>W żołądku zalega mi wielka bryła lodu. Wielka, co ja mówię. Można ją porównać do tej, która pewnej nocy z 14 na 15 kwietnia 1912 roku zażyczyła sobie wylądować na prawej burcie RMS Titanic, który od tej pory już nigdy nie był taki sam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W każdym razie czuję się jak wywrócona na lewą stronę i znów powróciłam do punktu początkowego, a tak bardzo chciałam już zobaczyć tabliczkę z napisem &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;exit&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;Myślałam, żeby tego już tu więcej nie rozwlekać, ale pisanie przynosi mi jakąś minimalną ulgę, no i może po setnym przeczytaniu tego najdzie mnie jakaś nowa, oszałamiająca myśl, która doprowadzi mnie do czegoś więcej niż zwyczajowego smutku i rozpaczy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie rozumiem, naprawdę nie rozumiem drugiego człowieka. A właściwie nie jakiegokolwiek drugiego, ale właśnie tego konkretnego, tego, który zachowuje się tak, że nawet Freud nie byłby w stanie go zdiagnozować.&lt;br /&gt;Jeśli ktoś, kogo przez cztery lata namawiało się do wyjazdu na wakacje/w podróż dalej niż 30km; i wszystko to z miernym skutkiem, nagle po rozstaniu pierwszą rzeczą jaką robi to podróż po Europie - no to czegoś tu nie rozumiem. Czy to ze mną coś było nie tak, czy z tą drugą osobą?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To boli jak cholera, bo tyle lat starania się i namawiania z miernym skutkiem, świadczy o tym, że ta druga osoba po prostu nie odczuwała przyjemności spędzając ze mną czas i robiła wszystko by do tego nie doszło. A z drugiej strony widywaliśmy się naprawdę często, i wierzę, że gdybyś nie chciał to zawsze znalazłbyś sposób, żeby mnie spławić. Pełna schizofrenia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie rozumiem, po prostu nie rozumiem i nie umiem sobie znaleźć wytłumaczenia. Czy moje towarzystwo było aż tak złe? To dlaczego nie miałeś jaj, by zakończyć to dawno temu? A nie, ciągnąć tę farsę w nieskończoność, chyba tylko po to, by bardziej mnie bolało przy rozstaniu.&lt;br /&gt;Jeśli tak, to przyznaję Ci 10/10 punktów, osiągnąłeś swój cel. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Uderzyłam w ogromną górę lodową i poszłam na samo dno.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4050774812376236903-2196803831704349681?l=noname-nn.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://noname-nn.blogspot.com/feeds/2196803831704349681/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2010/09/iceberg-right-ahead.html#comment-form' title='Komentarze (13)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/2196803831704349681'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/2196803831704349681'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2010/09/iceberg-right-ahead.html' title='Iceberg right ahead!'/><author><name>Nini</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04753764221336739833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>13</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4050774812376236903.post-506987706730877948</id><published>2010-09-03T10:53:00.003+02:00</published><updated>2010-09-03T11:01:31.729+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='życie codzienne'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przemyślenia własne'/><title type='text'>Myśli nocne</title><content type='html'>Wczorajsza noc była ciężka, oj tak.&lt;br /&gt;W takich momentach człowiek, wierzący czy nie, zwraca się do Boga, by ten ulżył w cierpieniu, bo inaczej dokona się samo-zamachu na święte ludzkie życie. Po kolejnej, oszałamiającej fali bólu rozważałam dekapitację, seppuku, lub zrzucenie sobie na głowę wielkiego kowadła. Wszystko oczywiście w celach leczniczych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na szczęście dziś jest lepiej, poprawiła się nawet pogoda za oknem, co teraz niemiłosiernie mnie wkurwia, bo wczoraj musiałam zrezygnować z dzisiejszych planów, a dziś dzisiejsze plany spełniłyby się idealnie. No ale nie można mieć wszystkiego. Ważne, że przestało boleć.&lt;span style="font-weight:bold;"&gt; Alleluja!&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4050774812376236903-506987706730877948?l=noname-nn.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://noname-nn.blogspot.com/feeds/506987706730877948/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2010/09/mysli-nocne.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/506987706730877948'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/506987706730877948'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2010/09/mysli-nocne.html' title='Myśli nocne'/><author><name>Nini</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04753764221336739833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4050774812376236903.post-1421165984332974775</id><published>2010-08-29T21:53:00.004+02:00</published><updated>2010-08-30T16:06:29.251+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='życie codzienne'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przemyślenia własne'/><title type='text'>Wounds</title><content type='html'>Chociaż staram się przekonać samą siebie, nadal boli. Zamykam oczy, uszy i głowę, a i tak ból znajdzie sobie najmniejszą szczelinę przez którą przeciśnie się do wnętrza i znów nabroi.&lt;br /&gt;Momentami wszystko wydaje się być w porządku, w końcu przecież żyję, ale to zżera mnie od środka jak najgorszy rak i nie daje spać po nocach.&lt;br /&gt;Chciałabym w końcu być wolna, móc spojrzeć na to wszystko, uśmiechnąć się i pójść dalej, bez odczuwania jakiegokolwiek wpływu na moje życie. Ale podejrzewam, że tak szybko (o ile w ogóle) to nie nastąpi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Mówi się, że czas leczy rany, ale co z tymi, którzy nie mają czasu czekać?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jutro idę do kościoła. Pomodlę się o rozum i siłę, żebym nie pierdolnęła tym wszystkim i nie rzuciła się z urwiska.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4050774812376236903-1421165984332974775?l=noname-nn.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://noname-nn.blogspot.com/feeds/1421165984332974775/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2010/08/wounds.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/1421165984332974775'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/1421165984332974775'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2010/08/wounds.html' title='Wounds'/><author><name>Nini</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04753764221336739833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4050774812376236903.post-5146219603747050114</id><published>2010-08-29T13:25:00.002+02:00</published><updated>2010-08-29T13:39:33.381+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='różne'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Filmy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przemyślenia własne'/><title type='text'>Death Note</title><content type='html'>Gdybym w jakiś magiczny (lub raczej boski) sposób stała się posiadaczką Notatnika samej Śmierci, nie jestem pewna czy postąpiłabym tak, jak zrobił to bohater anime, które ostatnio oglądam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Notatnik ten posiada szczególną właściwość - jeśli wpiszesz w nim imię i nazwisko konkretnej osoby, to w ciągu 40 sekund osoba ta umiera na zawał serca. Dodatkowym bonusem jest możliwość określenia i wpisania sobie sposobu, czasu, miejsca i okoliczności, w których dany człowiek ma zginąć. Fajne, prawda?&lt;br /&gt;O ile bohater 'Death Note' wykorzystał ten notatnik w celu oczyszczenia świata ze zła, co niby miało być cudownym posunięciem (chociaż uważam, że to sprawa mocno dyskusyjna), tak mnie zajęło trochę czasu zanim zadecydowałam o tym, co stałoby się z notatnikiem w moich rękach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oczyszczenie świata ze zła, morderców, gwałcicieli i polityków wydawało się kuszącą propozycją. Ale dokonując takiego mordu nie mogłabym powiedzieć, że różnię się czymś od wyżej wymienionych. Zresztą, nie obchodzi mnie cały świat, i nie mnie jest dane grać rolę Sprawiedliwej, która dzieli ludzi na dobrych i tych, których należałoby uśmiercić przez kąpiel we wrzącym oleju.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jest tylko jedna osoba, której imię wpisałabym do tego notatnika, i której śmierci nigdy bym nie żałowała.&lt;br /&gt;Bo czasem tak jest po prostu lepiej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ps. I nie, &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;M.&lt;/span&gt; - nie chodzi o Ciebie.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4050774812376236903-5146219603747050114?l=noname-nn.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://noname-nn.blogspot.com/feeds/5146219603747050114/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2010/08/death-note.html#comment-form' title='Komentarze (11)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/5146219603747050114'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/5146219603747050114'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2010/08/death-note.html' title='Death Note'/><author><name>Nini</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04753764221336739833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>11</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4050774812376236903.post-8941956718907122296</id><published>2010-08-25T20:51:00.005+02:00</published><updated>2010-08-25T20:59:04.764+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='różne'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przemyślenia własne'/><title type='text'>quote</title><content type='html'>Zabawne, w jakich dziwnych okolicznościach mogą nas najść złote myśli.&lt;br /&gt;Byłam właśnie w trakcie oglądania mojego ulubionego serialu (no dobra, to jeden z ulubionych), gdy usłyszałam z ust bohatera słowa: 'muszę starać się być najlepszym facetem na świecie, żeby (ona) nigdy nie chciała mnie zostawić'. &lt;br /&gt;I zaświeciła mi się w głowie mała żaróweczka.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Głupi J.D.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Głupia ja.&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4050774812376236903-8941956718907122296?l=noname-nn.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://noname-nn.blogspot.com/feeds/8941956718907122296/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2010/08/quote.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/8941956718907122296'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/8941956718907122296'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2010/08/quote.html' title='quote'/><author><name>Nini</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04753764221336739833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4050774812376236903.post-8536428903918063856</id><published>2010-08-17T12:33:00.003+02:00</published><updated>2010-08-17T12:50:33.401+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='życie codzienne'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przemyślenia własne'/><title type='text'>The end of chapter four</title><content type='html'>&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Cztery lata życia zredukowane do kaloszy, pary butów, dresów i pieszczocha.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Tyle mi pozostało po tym, co w romansach dla nastolatek nazywają miłością.&lt;br /&gt;Aha, do rachunku zapomniałam dopisać złamane serce. &lt;br /&gt;Ale to tak w ramach bonusu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wnoszę do związku z drugim człowiekiem całą siebie, daję tyle, ile tylko mogę, a na końcu zostaję z niczym. I weź tu człowieku zaryzykuj z kimś innym, spróbuj zaufać, że nie potraktuje cię tak jak poprzednio, że po raz kolejny nie wylądujesz sam, płaczący jak fontanna, samotny, wściekły na siebie i bez chęci do życia.&lt;br /&gt;Nikt nigdy nie da ci gwarancji, że wyjdziesz z tego cało i o własnych siłach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jedyną bezpieczną opcją jest być samemu. Albo kupić sobie psa, bo tylko on może zapewnić ci wieczną, bezwarunkową miłość i na pewno nigdy cię nie zdradzi.&lt;br /&gt;Chomik jest zaś rozwiązaniem dla ludzi, którzy nie lubią być w związku długofalowym. Chomiki żyją średnio 18 miesięcy, więc generalnie co dwa lata można wymieniać go na nowszy model, który zapewni nam nową rozrywkę na kolejne 18 miesięcy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak czy siak, jest chujnia.&lt;br /&gt;(nie ma to jak z gracją zakończyć wpis)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4050774812376236903-8536428903918063856?l=noname-nn.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://noname-nn.blogspot.com/feeds/8536428903918063856/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2010/08/end-of-chapter-four.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/8536428903918063856'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/8536428903918063856'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2010/08/end-of-chapter-four.html' title='The end of chapter four'/><author><name>Nini</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04753764221336739833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4050774812376236903.post-1839186807571148779</id><published>2010-08-16T10:31:00.003+02:00</published><updated>2010-08-16T10:36:52.667+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wyczytane'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przemyślenia własne'/><title type='text'></title><content type='html'>&lt;span style="font-style:italic;"&gt;I'm selfish, impatient and a little insecure. I make mistakes, I am out of control and at times hard to handle. &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;But if you can't handle me with my worsts, then you sure as hell don't deserve me at my Best.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;                                 ~Marilyn Monroe&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4050774812376236903-1839186807571148779?l=noname-nn.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://noname-nn.blogspot.com/feeds/1839186807571148779/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2010/08/im-selfish-impatient-and-little.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/1839186807571148779'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/1839186807571148779'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2010/08/im-selfish-impatient-and-little.html' title=''/><author><name>Nini</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04753764221336739833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4050774812376236903.post-5341986508945238115</id><published>2010-08-15T22:41:00.003+02:00</published><updated>2010-08-15T22:52:50.879+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przemyślenia własne'/><title type='text'>Bunt maszyn(y)</title><content type='html'>Organizm ludzki jest jak dobrze działająca, sprawna maszyna, której trybiki wirują i pracują 24 godziny na dobę, tak jak powinny.&lt;br /&gt;Wystarczy jednak jedno małe poślizgnięcie, jedna rysa na szkle, jedno ziarenko piasku, aby wszystko zaczęło się sypać w drobny mak. I nie musi być to skaza fizyczna, bo bardzo często tak nie jest. 'Pęknięcie' duchowe pociąga za sobą o wiele więcej strat, bo oddziałuje na wszystkie sfery doskonałej maszyny. I tak bardzo ciężko je uleczyć, że czasem myślę, że&lt;span style="font-style:italic;"&gt; o wiele bardziej wolałabym dać uszkodzić sobie opakowanie, niż wnętrze&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Moja rysa na szkle powoduje, że nie funkcjonuję jak do tej pory. Nie mogę jeść, nie mogę spać i, prawdę mówiąc, nie bardzo chce mi się żyć, bo każdy oddech wywołuje odruch wymiotny.&lt;br /&gt;Moja doskonale działająca do tej pory maszyna buntuje się i dąży do autodestrukcji, a wszystko to spowodowane jednym, małym, nic nie znaczącym ziarenkiem piasku.&lt;br /&gt;Czy jednak nic nie znaczącym? Skoro potrafi doprowadzić człowieka do obłędu, to może jednak coś znaczy...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PS. Setny post. Hurray, jak optymistycznie!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4050774812376236903-5341986508945238115?l=noname-nn.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://noname-nn.blogspot.com/feeds/5341986508945238115/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2010/08/bunt-maszyny.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/5341986508945238115'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/5341986508945238115'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2010/08/bunt-maszyny.html' title='Bunt maszyn(y)'/><author><name>Nini</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04753764221336739833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4050774812376236903.post-3129431510580605818</id><published>2010-08-13T11:00:00.002+02:00</published><updated>2010-08-13T11:16:37.507+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='życie codzienne'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przemyślenia własne'/><title type='text'>Two face</title><content type='html'>Jak śpiewał Riedel: "Schizofrenicy otaczają mnie..." albo jakoś tak.&lt;br /&gt;Wierzcie, bądź nie, ale żeby spotkać się ze schizofrenikiem wcale nie trzeba odwiedzić najbliższego zakładu psychiatrycznego. Wystarczy rozejrzeć się trochę uważniej obok nas, i proszę, oto jest. Piękny, podręcznikowy przykład człowieka, który żyje w dwóch światach jednocześnie, będąc dwoma różnymi osobami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jest przebiegły. Wydaje ci się, że znasz go całe życie, że wiesz jaki jest, czego się możesz po nim spodziewać. Tymczasem schizofrenik daje ci poznać tylko jedną ze swoich twarzy, drugą chowając starannie w ukryciu. Druga twarz jest zazwyczaj zupełnie odmienna, jak białe i czarne, jak cziłała i wielki groźny lew.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No więc żyjesz sobie spokojnie z takim schizofrenikiem, uznajesz go za wartościowego, dobrego człowieka, istne chodzące złoto, do momentu oczywiście, gdy (najczęściej) przypadkowo odkrywasz jego drugą twarz, jego inne wcielenie. Nadchodzi wtedy moment konfuzji, bo nie wiemy czy nadal mamy do czynienia z tą samą osobą, czy już nie. &lt;br /&gt;I co, do cholery, stało się z tym miłym, porządnym człowiekiem, którego znaliśmy? Czy on w ogóle istniał? Czy był tylko maską, zakładaną na potrzebę chwili? Które 'ja' było prawdziwe? I dlaczego ludzie tak bardzo cenią udawanie przed innymi kogoś, kim nie są? Czy szczerość i prawdomówność wyszły już z mody?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie znam odpowiedzi na te pytania, oni zapewne też nie znają. Pozostaje mi tylko wierzyć w szczerość intencji następnego człowieka, jakiego spotkam na swojej drodze.&lt;br /&gt;Albo zamknąć się w betonowym bunkrze i siedzieć tam sama do końca dni (nie powiem, żeby to nie wydawało mi się pociągającą myślą).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ps. Z ciekawostek wyczytanych, a nie na temat: Ponad 80% kobiet przyznaje się do fantazji na temat zabicia kogoś, i tylko instynkt samozachowawczy powoduje, że na ulicach codziennie nie mamy krwawej rzeźni.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale mój instynkt samozachowawczy ostatnio coś szwankuje.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4050774812376236903-3129431510580605818?l=noname-nn.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://noname-nn.blogspot.com/feeds/3129431510580605818/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2010/08/two-face.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/3129431510580605818'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/3129431510580605818'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2010/08/two-face.html' title='Two face'/><author><name>Nini</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04753764221336739833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4050774812376236903.post-3352585406565870741</id><published>2010-08-10T22:47:00.003+02:00</published><updated>2010-08-10T22:51:54.641+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='życie codzienne'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przemyślenia własne'/><title type='text'>Dzień, w którym zatrzymała się Ziemia</title><content type='html'>... a w tle grał jedynie kawałek Mikromusic - Brak mi już słów&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mój terapeuta kazał mi zapisywać uczucia, bo tak łatwiej je okiełznać. &lt;br /&gt;Pieprzyć go, nie wie co mówi.&lt;br /&gt;Bo tego, co dziś czuję, nie da się nawet zapisać...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4050774812376236903-3352585406565870741?l=noname-nn.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://noname-nn.blogspot.com/feeds/3352585406565870741/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2010/08/dzien-w-ktorym-zatrzymaa-sie-ziemia.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/3352585406565870741'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/3352585406565870741'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2010/08/dzien-w-ktorym-zatrzymaa-sie-ziemia.html' title='Dzień, w którym zatrzymała się Ziemia'/><author><name>Nini</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04753764221336739833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4050774812376236903.post-1153426732348448463</id><published>2010-08-06T10:30:00.003+02:00</published><updated>2010-08-06T10:33:48.985+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='życie codzienne'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przemyślenia własne'/><title type='text'>Z najnowszych badań wynika, że...</title><content type='html'>Papużki nierozłączki wcale nie są nierozłączne.&lt;br /&gt;Oraz: jeśli coś zaczyna się pierdolić, to na pewno spierdoli się dokumentnie i na amen, nie ma siły.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziękuję za uwagę.&lt;br /&gt;Sponsorem dzisiejszego programu była literka A ( A, jak amnezja, o której marzę)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4050774812376236903-1153426732348448463?l=noname-nn.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://noname-nn.blogspot.com/feeds/1153426732348448463/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2010/08/z-najnowszych-badan-wynika-ze.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/1153426732348448463'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/1153426732348448463'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2010/08/z-najnowszych-badan-wynika-ze.html' title='Z najnowszych badań wynika, że...'/><author><name>Nini</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04753764221336739833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4050774812376236903.post-4765627425009153991</id><published>2010-07-12T20:35:00.007+02:00</published><updated>2010-07-12T20:46:22.139+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='życie codzienne'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przemyślenia własne'/><title type='text'>Może nie wszędzie jest dobrze, ale tu zdecydowanie najlepiej</title><content type='html'>Bez względu na to, jak bardzo lubię przebywać w moim drugim domu, z M., to najbardziej cenię sobie powroty do tego pierwszego. &lt;br /&gt;Zawsze tęsknię za moimi rzeczami, moim pokojem, kołdrą, zapachem, ubraniami, pamiątkami. Po powrocie cieszy mnie lodówka zapełniona pysznościami czekającymi na mój powrót, nowa sukienka, którą bez okazji kupiła mi mama, nowy zakwitnięty kwiat w ogrodzie. Lubię odkryć, że w ten upał ktoś zadbał o pudełko śmietankowych lodów, o mrożoną kawę, świeżą pościel i pachnące, wyprane ubrania. &lt;br /&gt;Lubię gdy w domu czekają na mnie i cieszą się, że wróciłam, bo przecież tyle mnie nie było.&lt;br /&gt;Kocham tu wracać, to moje miejsce na Ziemi, dlatego tak trudno pogodzić mi się z myślą, że niedługo przyjdzie mi je opuścić, by zbudować swój kąt zupełnie gdzie indziej...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4050774812376236903-4765627425009153991?l=noname-nn.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://noname-nn.blogspot.com/feeds/4765627425009153991/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2010/07/moze-nie-wszedzie-jest-dobrze-ale-tu.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/4765627425009153991'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/4765627425009153991'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2010/07/moze-nie-wszedzie-jest-dobrze-ale-tu.html' title='Może nie wszędzie jest dobrze, ale tu zdecydowanie najlepiej'/><author><name>Nini</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04753764221336739833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4050774812376236903.post-8361109727860789347</id><published>2010-06-25T20:43:00.003+02:00</published><updated>2010-06-25T20:47:20.173+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='życie codzienne'/><title type='text'>A dzisiaj zrobię Ci przyjemnie...</title><content type='html'>...powiedziałam do siebie.&lt;br /&gt;Gorąca i pachnąca kąpiel w wannie,muzyka, świece, wino, truskawki.&lt;br /&gt;Pełen relaks, odprężenie, nirwana.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kocham ten stan. Ze sobą sam na sam ;)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4050774812376236903-8361109727860789347?l=noname-nn.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://noname-nn.blogspot.com/feeds/8361109727860789347/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2010/06/dzisiaj-zrobie-ci-przyjemnie.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/8361109727860789347'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/8361109727860789347'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2010/06/dzisiaj-zrobie-ci-przyjemnie.html' title='A dzisiaj zrobię Ci przyjemnie...'/><author><name>Nini</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04753764221336739833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4050774812376236903.post-1296695862750766145</id><published>2010-06-16T20:20:00.001+02:00</published><updated>2010-06-16T20:22:10.801+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='życie codzienne'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przemyślenia własne'/><title type='text'>Ktoś ma GPSa?</title><content type='html'>I'm so fucking lost right now...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4050774812376236903-1296695862750766145?l=noname-nn.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://noname-nn.blogspot.com/feeds/1296695862750766145/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2010/06/ktos-ma-gpsa.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/1296695862750766145'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/1296695862750766145'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2010/06/ktos-ma-gpsa.html' title='Ktoś ma GPSa?'/><author><name>Nini</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04753764221336739833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4050774812376236903.post-8544016774945877106</id><published>2010-06-16T11:04:00.004+02:00</published><updated>2010-06-16T11:13:06.464+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przemyślenia własne'/><title type='text'>Zabawa w kotka i myszkę</title><content type='html'>Męczy mnie to. Ta gra pełna niedopowiedzeń, domysłów. Nie wiem o co ci chodzi, najwyraźniej ty też nie. Wszystko zaczyna się komplikować i dążyć ku sama nie wiem czemu. Jeśli coś wiesz, powiedz mi, tak będzie wszystkim łatwiej. Jeśli czekasz, aż ja podejmę decyzję za ciebie i wezmę na siebie całą odpowiedzialność - &lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;go to hell&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4050774812376236903-8544016774945877106?l=noname-nn.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://noname-nn.blogspot.com/feeds/8544016774945877106/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2010/06/zabawa-w-kotka-i-myszke.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/8544016774945877106'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/8544016774945877106'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2010/06/zabawa-w-kotka-i-myszke.html' title='Zabawa w kotka i myszkę'/><author><name>Nini</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04753764221336739833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4050774812376236903.post-2833393195409391786</id><published>2010-06-15T12:25:00.004+02:00</published><updated>2010-06-15T12:33:47.948+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przemyślenia własne'/><title type='text'>Zryw</title><content type='html'>Dawno tu nie pisałam. Wielokrotnie miałam już zrywy, żeby siadać do klawiatury i coś tu napisać, bo wynikało to z potrzeby chwili. W momencie kiedy otwierałam tę stronę ochota mi przechodziła. Nie, problem nie znikał, po prostu przestało mi się chcieć ubierać to w słowa, nie wiem. Może doszłam do wniosku, że zapisanie tego wcale nie rozwiąże problemu, ani nie przyniesie ulgi. &lt;br /&gt;Kiedyś wierzono, że słowa zapisane na papierze mają wielką moc, większą niż to, co się powie. Że mają one siłę sprawczą, magiczną, niezwykłą. Gówno prawda. Poprzez napisanie tego i wielu innych postów moje życie wcale magicznie się nie odmieniło, rzekłabym nawet, że pozostało w tej samej pozycji, co przed naciśnięciem tych kilku klawiszy na klawiaturze.&lt;br /&gt;Bo co z tego, że wywalę tu swoje żale i przemyślenia - czy to sprawi, że wszystko rozwiąże się samo? Nie. Czy to przyniesie ulgę? Nie.&lt;br /&gt;To sposób na zabicie czasu, na odsunięcie na chwilę złych myśli po to, by za chwilę do wszystkiego powrócić na nowo.&lt;br /&gt;Sensownym rozwiązaniem wydaje się wtedy pisanie na okrągło, 24 godziny na dobę, całe życie aż do śmierci, żeby nie mieć chwili wrócić do prozy codzienności. &lt;br /&gt;Ale to tak samo rzeczywiste jak pierdolony kaktus na mojej pierdolonej dłoni.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4050774812376236903-2833393195409391786?l=noname-nn.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://noname-nn.blogspot.com/feeds/2833393195409391786/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2010/06/zryw.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/2833393195409391786'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/2833393195409391786'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2010/06/zryw.html' title='Zryw'/><author><name>Nini</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04753764221336739833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4050774812376236903.post-4437603698564458700</id><published>2010-05-27T18:12:00.003+02:00</published><updated>2010-05-27T18:19:43.529+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wyczytane'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przemyślenia własne'/><title type='text'>Zapamiętaj i Zastosuj na Zawsze</title><content type='html'>Z czego wynika szczęście w związku?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Z tego, że [partnerzy] cenią swoją niezależność, dają sobie dużo wolności. (...) Dostrzegają swoją wzajemną wyjątkowość. Potrafią bez lęku powiedzieć do siebie: &lt;blockquote&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Chcę z Tobą być, chociaż wcale nie jesteś mi potrzebny, aby żyć. Będzie mi ciężko, przykro, ale dam sobie radę, gdyby Twoje uczucia się skończyły.&lt;/span&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Kompromis przeważnie jest zgniły&lt;/span&gt;,"Wysokie Obcasy", nr 19 (572)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Chcę.&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4050774812376236903-4437603698564458700?l=noname-nn.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://noname-nn.blogspot.com/feeds/4437603698564458700/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2010/05/zapamietaj-i-zastosuj-na-zawsze.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/4437603698564458700'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/4437603698564458700'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2010/05/zapamietaj-i-zastosuj-na-zawsze.html' title='Zapamiętaj i Zastosuj na Zawsze'/><author><name>Nini</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04753764221336739833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4050774812376236903.post-9088580718189682255</id><published>2010-05-19T18:50:00.004+02:00</published><updated>2010-05-19T19:02:06.479+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przemyślenia własne'/><title type='text'>Razem, ale jednak osobno</title><content type='html'>Jesteśmy razem, ja i ty. Spędzamy ze sobą tyle czasu, wydaje się, że jesteśmy stworzeni dla siebie, kochamy być obok siebie i robić razem różne rzeczy. &lt;br /&gt;A może powinnam to powiedzieć w pierwszej osobie? Kocham Cię, czuję się stworzona dla Ciebie, uwielbiam być obok ciebie i robić z tobą różne rzeczy. A ty najwyraźniej nie dzielisz mojej pasji. Niby jest wszystko okej, wydaje się poprawne, ale gdyby się bliżej przyjrzeć to unikasz mnie, nie wiążesz ze mną planów, nie chcesz robić czegoś poważnego, nie chcesz planować (nawet tego, co mamy zrobić choćby w najbliższy wtorek).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czuję się olana, nie traktowana poważnie. Jestem kimś na tę chwilę, kimś, kto zaspokoi twoje chwilowe potrzeby, bo przecież ty żyjesz chwilą.&lt;br /&gt;Czuję się nieważna. Czuję się pominięta w kalkulacji. Bo związek to dwie osoby, a nie tylko ty i twoje pragnienia. Bo czasem trzeba zobaczyć coś ponad czubek własnego nosa.&lt;br /&gt;Albo dać tej drugiej osobie spokój, niech się nie łudzi, że coś z tego będzie.&lt;br /&gt;Bo życie mija, a ja niczyja.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ten pesymistyczny post spowodowany jest najpewniej depresyjną pogodą. &lt;span style="font-style:italic;"&gt;W mojej duszy&lt;/span&gt;.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4050774812376236903-9088580718189682255?l=noname-nn.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://noname-nn.blogspot.com/feeds/9088580718189682255/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2010/05/razem-ale-jednak-osobno.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/9088580718189682255'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/9088580718189682255'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2010/05/razem-ale-jednak-osobno.html' title='Razem, ale jednak osobno'/><author><name>Nini</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04753764221336739833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4050774812376236903.post-696183662289665569</id><published>2010-05-12T16:42:00.002+02:00</published><updated>2010-05-12T16:47:07.819+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='życie codzienne'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przemyślenia własne'/><title type='text'>And I wonder</title><content type='html'>Nie wiem czy robienie czegokolwiek w emocjach może mieć pozytywne skutki. Czasem powiemy o jedno słowo za dużo, zrobimy coś głupiego, bo w tym momencie wydawało nam się, że to ma sens. A po zastanowieniu jednak myślimy, że bardzo chcielibyśmy mieć maszynę do cofania czasu. No ale co się stało, to się nie odstanie, prawda?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Staram się nigdy nie robić czegoś komuś na złość, lub po to, żeby coś pokazać i udowodnić, ale dzisiaj chyba zrobię wyjątek, bo taki piękny dzień w końcu...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W razie gdyby to było coś maksymalnie głupiego, proszę udawać, że to nie byłam ja. ;)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4050774812376236903-696183662289665569?l=noname-nn.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://noname-nn.blogspot.com/feeds/696183662289665569/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2010/05/and-i-wonder.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/696183662289665569'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/696183662289665569'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2010/05/and-i-wonder.html' title='And I wonder'/><author><name>Nini</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04753764221336739833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4050774812376236903.post-8702170431651149781</id><published>2010-04-28T16:56:00.003+02:00</published><updated>2010-04-28T17:01:15.269+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przemyślenia własne'/><title type='text'>Marzy mi się...</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_eZ2ImY7msew/S9hNgf5blkI/AAAAAAAAAG8/MGTcazAs6wg/s1600/3971906939_d4cf81a41f.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 272px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_eZ2ImY7msew/S9hNgf5blkI/AAAAAAAAAG8/MGTcazAs6wg/s400/3971906939_d4cf81a41f.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5465203368527631938" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Fantastyczne rozwiązanie. Chcę taką sypialnię na poddaszu! :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4050774812376236903-8702170431651149781?l=noname-nn.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://noname-nn.blogspot.com/feeds/8702170431651149781/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2010/04/marzy-mi-sie.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/8702170431651149781'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/8702170431651149781'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2010/04/marzy-mi-sie.html' title='Marzy mi się...'/><author><name>Nini</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04753764221336739833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_eZ2ImY7msew/S9hNgf5blkI/AAAAAAAAAG8/MGTcazAs6wg/s72-c/3971906939_d4cf81a41f.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4050774812376236903.post-5617830814372975026</id><published>2010-04-25T16:54:00.002+02:00</published><updated>2010-04-25T16:56:22.692+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='życie codzienne'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przemyślenia własne'/><title type='text'>Bij mnie i mów do mnie brzydko...</title><content type='html'>...Bo nie chce mi się pisać na blogu. Zrobił się jakiś mały zastój, bo jest teraz miliard fajniejszych rzeczy niż siedzenie i pisanie tutaj. A nawet jak nie ma, to cóż i tak mi się nie chce.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Lubię suszone pomidory.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4050774812376236903-5617830814372975026?l=noname-nn.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://noname-nn.blogspot.com/feeds/5617830814372975026/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2010/04/bij-mnie-i-mow-do-mnie-brzydko.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/5617830814372975026'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4050774812376236903/posts/default/5617830814372975026'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://noname-nn.blogspot.com/2010/04/bij-mnie-i-mow-do-mnie-brzydko.html' title='Bij mnie i mów do mnie brzydko...'/><author><name>Nini</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04753764221336739833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry></feed>
